Trzy lata, miesiąc i pięć dni czekali bliscy Patryka (39 l.), Martyny (37 l.) oraz pięcioletniego Oliwierka na sprawiedliwość za tragiczną śmierć swoich bliskich. Podróżująca samochodem marki Kia trzyosobowa rodzina zginęła na autostradzie A1 w pobliżu Piotrkowa Trybunalskiego, gdy w ich auto wjechało rozpędzone BMW, za kierownicą którego siedział Sebastian M. Dokładnie 21 października 2026 roku piotrkowski sąd skazał go na maksymalną karę przewidzianą w Kodeksie Karnym za spowodowanie śmiertelnego wypadku, czyli 8 lat więzienia. - Żaden wyrok nie zwróci nam naszych dzieci i wnuka – komentowała zaraz po ogłoszeniu wyrok mama zmarłej kobiety, Małgorzata Duda.
Czytaj również: Sędzia Renata Folkman zmiażdżyła Sebastiana M. podczas ogłaszania wyroku. "Należy rozważyć surowsze kary"
16 września 2023 roku pani Małgorzata, jej mąż Janusz oraz małżonkowie Elżbieta i Waldemar B. stracili swoje największe skarby. Syna Patryka, córkę Martynę i wnuczka Oliwierka. Wszyscy przebywali w samochodzie marki Kia. Wracali autostradą A1 z wakacji nad polskim morzem do swojego rodzinnego Myszkowa w województwie śląskim. Gdy zbliżali się do Piotrkowa Trybunalskiego, w tył ich auta wjechało rozpędzone BMW Sebastiana M. W efekcie zderzenia auto trzyosobowej rodziny wjechało w przydrożne bariery i stanęło w płomieniach. Cała trójka spłonęła żywcem.
Po wypadku Sebastian M. uciekł z kraju i ukrywał się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. W maju ubiegłego roku udało się go sprowadzić do Polski, a we wrześniu ruszył proces. Mężczyzna od początku nie przyznawał się do winy, twierdząc, że to kierowca Kia zajechał mu drogę. Tę narrację w pył obalili powołani przez sąd biegli, którzy ustalili, że BMW Sebastiana M. pędziło z prędkością co najmniej 315 km/h, a samochód trzyosobowej rodziny jechał prawidłowo i nie zmieniał pasa ruchu.
Sędzia bez litości o Sebastianie M. w sądzie. "To jedyny winny spowodowania tej tragedii"
Wspomniana opinia biegłych przeważyła o wyroku skazującym. - Jedynym winnym spowodowania tej tragedii był oskarżony – mówiła sędzia Renata Folkman. - Należy się zastanowić, czy w przypadku tak dramatycznych zdarzeń drogowych nie należy podnieść górnej granicy kary, która obecnie, po zmianach w prawie, wynosi 10 lat - dodawała.
Sebastian M. słuchał tych słów z kamienną twarzą, sam wyrok przyjął spokojnie. Inaczej niż rodzice zmarłych Patryka i Martyny, którzy płakali, gdy sąd ogłaszał swoją decyzję.
Czytaj również: Co za bezczelność! Sebastian M. robił to w czasie ogłaszania wyroku. Wyraźnie znudzony, nie do wiary
Sebastian M. nie dość, że najbliższe 8 lat spędzi w więzieniu, to jeszcze przez 15 lat nie będzie mógł wsiąść za kierownicę jakiegokolwiek samochodu, a pięciu członkom rodziny zmarłych, którzy występowali w procesie w charakterze oskarżycieli posiłkowych, musi wypłacić po pół miliona złotych zadośćuczynienia.
Wyrok jest nieprawomocny. Mecenas Katarzyna Hebda, obrończyni oskarżonego, już zapowiedziała złożenie apelacji. Do sprawy na pewno będziemy wracać.