Wizyta zwierząt była możliwa dzięki zaangażowaniu jednej z wolontariuszek łódzkiej Fundacji Gajusz, która pomaga ciężko chorym maluchom. Pani Ania wzięła udział w organizowanym przez Fundację specjalnym projekcie wzmacniania wolontariatu, dzięki któremu ze środków Narodowego Instytutu Wolności przyznawane jest dofinansowanie na wyjątkowe pomysły. A ten niewątpliwie taki był.
Zależało nam, by wywołać uśmiechy, poprawić im nastrój choć na jeden dzień – mówi wolontariuszka, która właśnie na pediatrycznym oddziale onkologicznym wspiera swoich podopiecznych.
Radość dzieci była nie do opisania. Były uśmiechy, przytulanki, głaskanie. A przede wszystkim – chwila, w której szpitalna codzienność mogła choć na moment odejść na dalszy plan.
- Czy mogą mnie ugryźć? - pytały maluchy.
- Czy lubią marchewki?
Tym pytaniom nie było końca. Alpaki skradły serca małych pacjentów, a co najważniejsze - odwróciły uwagę dzieci i ich rodziców od trudów codzienności. Przez tę wyjątkową chwilę byli tu i teraz – skoncentrowani na radosnych pyszczkach wyjątkowych gości.
Dla rodzin, którym od wielu tygodni czy miesięcy towarzyszy stres, to były bezcenne chwile relaksu.