Spis treści
Brutalne tortury 37-latka w kamienicy przy ulicy Piotrkowskiej w Łodzi
Dramatyczne wydarzenia miały miejsce w centralnej części Łodzi w pierwszych dniach listopada ubiegłego roku. Przez kilka dni poszkodowany mężczyzna znajdował się w zamknięciu i doświadczał brutalnego znęcania się. Sprawa ujrzała światło dzienne wyłącznie dzięki desperacji ofiary, która zdecydowała się na skok z okna mieszkania zlokalizowanego na drugim piętrze. Ranny 37-latek trafił pod opiekę lekarzy, natomiast w związku z tym zdarzeniem pięć osób usłyszało oficjalne zarzuty. Przedstawiciel Prokuratury Rejonowej Łódź-Śródmieście skierował już stosowny akt oskarżenia do Sądu Rejonowego dla Łodzi-Śródmieścia, gdzie odbędzie się proces.
Łódzka prokuratura ujawnia szczegóły. Sprawcy próbowali pozbawić ofiarę palca
Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi, prokurator Paweł Jasiak, podzielił się w poniedziałek, 8 czerwca, przerażającymi detalami dotyczącymi uwięzienia i torturowania 37-latka. Przestępstwo miało miejsce w jednym z lokali przy ulicy Piotrkowskiej pod koniec zeszłego roku.
Mężczyzna zaraz po upadku z wysokości zdołał poinformować interweniujących policjantów o swoim przymusowym zamknięciu, zanim jeszcze zajęli się nim ratownicy medyczni. Posiadał on liczne i widoczne rany na całym ciele, a w szczególności na twarzy, co od razu uprawdopodobniło jego wersję wydarzeń. Mundurowi niezwłocznie weszli do wskazanego lokalu, gdzie odkryli fotel ze śladami taśmy używanej do krępowania.
Zgromadzone przez śledczych materiały wskazują, że znajomi zaprosili pokrzywdzonego do siebie pod pretekstem wspólnego spożywania trunków procentowych. Sytuacja diametralnie się zmieniła, gdy jeden z uczestników spotkania, 36-letni mężczyzna, zaczął domagać się od gościa pieniędzy. Koszmar ruszył lawinowo w momencie, gdy agresorzy spotkali się z odmową.
- Gdy pokrzywdzonemu nie udało się pozyskać środków, 36-letni podejrzany wraz z innym 25-letnim mężczyzną oraz 21-letnią kobietą przemocą przywiązali ręce pokrzywdzonego do krzesła. Następnie 21-latka dźgnęła 37-latka nożem oraz podjęła próbę ucięcia mu palca. Z uwagi na niepowodzenie kolejną próbę pozbawienia go palca podjął 25-latek. W trakcie zdarzenia, które trwało łącznie blisko 3 dni pokrzywdzonemu wielokrotnie grożono oraz uderzano go różnymi przedmiotami. Gdy 37-latek usłyszał, że podejrzani planują przypalanie go palnikiem, wykorzystał chwilę ich nieuwagi i wyskoczył przez okno na ulicę - przekazał prok. Jasiak.
Aresztowania po horrorze w Łodzi. Pięć osób usłyszało prokuratorskie zarzuty
Postępowanie karne objęło łącznie pięć osób zamieszanych w ten brutalny proceder. Główni agresorzy, czyli 36-latek, 25-latek oraz 21-letnia kobieta poniosą odpowiedzialność za bezprawne uwięzienie, spowodowanie uszczerbku na zdrowiu i próbę wymuszenia rozbójniczego. Za wymienione przestępstwa polskie prawo przewiduje karę nawet do 10 lat pozbawienia wolności.
Na ławie oskarżonych zasiądą także dwaj inni mężczyźni w wieku 35 i 29 lat, którzy biernie przyglądali się całej sytuacji. Odpowiedzą oni za zatajenie prawdy oraz niepoinformowanie odpowiednich służb o trwającym przestępstwie, za co grozi im nawet trzyletnia odsiadka.
- Wobec całej piątki podejrzanych stosowano tymczasowe aresztowanie - poinformował prok. Jasiak.