Największe katastrofy w Polsce w latach 90. O tych tragediach nie sposób zapomnieć

2026-01-01 10:33

Lata 90. zawsze będą wspominane w Polsce jako okres, w którym nasz kraj w sposób bezkrwawy opuścił Blok Wschodni i wstąpił na drogę demokratyczną. W czasie tej dekady rozpoczęły się w naszym kraju procesy, które zaowocowały m.in. przyjęciem w szeregi Unii Europejskiej. Lata 90. były też jednak naznaczone wielkimi katastrofami, które pochłonęły życie wielu ofiar.

Wypadki

i

Autor: wikimedia.org / fot. Mohylek; Archiwum KFP; Marcin Gadowmski / Super Express; Bławicki Piotr / Super Express; Gajek / Super Express

  • Polska pamięta o tragicznych katastrofach, które wstrząsnęły krajem w latach 90., niosąc ze sobą ogromne straty.
  • Wybuch w kopalni Halemba, zatonięcie promu "Jan Heweliusz" czy katastrofa autobusu w Gdańsku-Kokoszkach pochłonęły życie dziesiątek ofiar.
  • Sprawdź, jakie inne tragedie zapisały się w historii Polski i co było ich przyczyną.

Największe katastrofy w Polsce w latach 90.

Tragiczna seria rozpoczęła się w już 10 stycznia 1990 r. Dokładnie o godz. 2.24 w Kopalni Węgla Kamiennego Halemba w Rudzie Śląskiej doszło do wybuchu metanu, gdy w strefie zagrożenia znajdowało się 40 górników. 19 zginęło, 20 zostało rannych, ofiary śmiertelne to mężczyźni w wieku 20-49 lat, a większość nie przekroczyła jeszcze 30. roku życia. Prawdopodobną przyczyną wypadku były iskry powstałe w wyniku pracy kombajnu, które doprowadziły następnie do zapłonu. 

26 lat później w tej samej kopalni doszło do jeszcze większej tragedii, jeśli chodzi o liczbę ofiar, bo w Halembie zginęły 23 osoby - oba wypadki są zaliczane do jednych z największych katastrof górniczych w Polsce po II wojnie światowej.

W tym samym roku w kopalni Halemba doszło do wybuchu, w którym został poszkodowany jeden górnik, ale akcja ratownicza trwała aż 111 godzin od momentu eksplozji.

Zbigniew Nowak uratowany. Ratownicy wynoszą go z kopalni Halemba [ZDJĘCIA]

Drugie pamiętne wydarzenie w kolejności to katastrofa promu "Jan Heweliusz", o której rozpisują się w ostatnich tygodniach ogólnopolskie media. Do zdarzenia doszło 14 stycznia 1993 r., a w kolejnych dniach okazało się, że zginęło 56 z 65 osób podróżujących statkiem. Prom zatonął w czasie rejsu ze Świnoujścia do Ystad, gdy na Morzu Bałtyckim wystąpił sztorm przekraczający 12 w skali Beauforta. Eksperci już wiele lat przed tragedią zwracali uwagę na nie najlepszy stan statku, a wielu z nich kwestionowało w ogóle sens wypływania jednostki w morze i organizowania na niej jakichkolwiek rejsów.

SUPER HISTORIA: „Prędzej, szalupy!” Ostatni rejs Jana Heweliusza

Nieco ponad rok później, 2 maja 1994 r., doszło do innej wielkiej katastrofy. W wyniku wypadku autobusu PKS w Gdańsku-Kokoszkach zmarły 32 osoby, z których 25 zginęło na miejscu. O ile bezpośrednią przyczyną zdarzenia było pękniecie prawej, przedniej opony, o tyle pojazdem podróżowało znacznie więcej pasażerów, niż to wynikało z liczby miejsc, a do tego kierowca poruszał się z większą niż dozwolona prędkością. Autobus uderzył w drzewo, które wbiło się ok. 4 metrów głąb pojazdu. Po fakcie okazało się również, że samochód miał niesprawne hamulce.

Miejscem kolejnej katastrofy jest również Gdańsk, bo w Poniedziałek Wielkanocny, 17 kwietnia 1995 r., w wieżowcu przy al. Wojska Polskiego doszło do wybuchu gazu. W wyniku eksplozji całkowicie zniszczone zostały kondygnacje:

  • piwnic;
  • parteru;
  • pierwszego piętra;
  • i w znacznym stopniu drugiego piętra.

W wypadku zginęły 22 osoby, a kolejne 12 zostało rannych. Pięć minut przed tragedią, tj. o godz. 5.45, jeden z mieszkańców 7. piętra powiadomił służby o ulatniającym się gazie, ale zgłoszenia nie przyjęto. Wybuch był tak mocny, że budynek przechylił się w stronę al. Wojska Polskiego, co zresztą postępowało, więc już tego samego dnia zapadła decyzja o jego wyburzeniu, które rozpoczęło się 18 kwietnia. 

Gdańsk. Wybich gazu w wieżowcu przy al. Wojska Polskiego w 1995 r.

i

Autor: Dariusz Bartoszewski - Galeria Historyczna Sopockiego Klubu Taternictwa Jaskiniowego/ CC BY-SA 4.0

Jeszcze więcej ofiar przyniosła "powódź tysiąclecia", do której doszło w lipcu 1997 r. w południowej i zachodniej Polsce. Zginęło w niej 56 osób, a zalanych zostało ok. 2 proc. terytorium całego kraju. Z uwagi na wyjątkowo intensywne opady deszczu, które przechodziły również nad Niemcami i Czechami, wylały następujące rzeki i ich dopływy: Bóbr, Bystrzyca, Kaczawa, Kwisa, Mała Panew, Nysa Kłodzka, Nysa Łużycka, Odra, Olza, Oława, Osobłoga, Prudnik, Skora, Szprotawa, Ślęza, Widawa i Złoty Potok, a także górna Wisły i Łaby.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki