Spis treści
Dramat pod łódzkim zoo. Właściciel zamknął psa w aucie i poszedł z rodziną do zoo
Koszmar półrocznej suczki wywołał ogromne poruszenie wśród mieszkańców Łodzi! Pies musiał zostać uwolniony z gorącego samochodu, który stał zaparkowany przy łódzkim Orientarium. Jak wynika z ustaleń TVN24, 39-letni opiekun pojawił się pod ogrodem zoologicznym w towarzystwie rodziny i psa. Gdy dowiedział się o zakazie wprowadzania zwierząt do zoo, postanowił zamknąć suczkę Suzi w pojeździe i kontynuować wycieczkę. Sprawca próbował się potem bronić argumentem o lekko otwartych szybach, ale w żaden sposób nie uchroniło to przecież suczki przed zabójczym upałem. Zwierzę nie miało też dostępu do wody.
Interwencję potwierdzili pracownicy Schroniska dla Zwierząt w Łodzi, którzy poinformowali o incydencie w mediach społecznościowych: „SUZI została zabezpieczona podczas czynności interwencyjnych policji w Łodzi na ul. Konstantynowskiej, przy Orientarium. Była pozostawiona sama w rozgrzanym aucie, mimo uchylonych okien temperatura zagrażała jej życiu”. Osamotnionego psa dostrzegła przypadkowa kobieta, a gdy kierowca nie wracał, zdecydowała się zaalarmować służby. Na miejsce przyjechali policjanci i Animal Patrol. Uratowana suczka najpierw otrzymała pomoc w klinice weterynaryjnej, potem przewieziono ją do schroniska. „W schronisku przebywa od 20.06.2026 roku - trafiła do nas po ustabilizowaniu jej stanu zdrowia w pobliskiej lecznicy, gdzie trafiła po interwencji policji” – poinformowali opiekunowie. Dalsze losy psa nie są jeszcze pewne, a jak wyjaśnia schronisko, „aktualnie o jej stanie prawnym decyduje policja. W Schronisku oczekuje na decyzje sądu”.
39-latek odpowie za znęcanie się nad psem. Właścicielowi grozi więzienie
Na początku tygodnia lekkomyślny właściciel psa usłyszał zarzut znęcania się nad zwierzęciem. Śledczy uznali, że mężczyzna zamknął psa w gorącym samochodzie, pozbawiając zwierzę dostępu do jedzenia i wody pomimo upału. 39-latkowi może mu nawet do trzech lat pozbawienia wolności. Teraz suczka odzyskuje siły w bezpiecznym miejscu. Jak podkreślają pracownicy schroniska, „Suzi czuje się już dobrze, jest przemiłą suczką, acz 'z charakterkiem'”. Tymczasem eksperyment przeprowadzony przez dziennikarzy TVN24 pokazał, że przy zaledwie 24 stopniach na zewnątrz, wnętrze zamkniętego pojazdu błyskawicznie nagrzewa się do blisko 50 stopni. Jak przypominają pracownicy schroniska, dla wielu zwierząt „pozostanie w rozgrzanym samochodzie równoznaczne jest ze śmiercią”. Finał tej historii mógłby być tragiczny, gdyby nie interwencja przechodniów.
