Rodzinna tragedia w Tomaszowie Mazowieckim
Kobieta razem z dwójką dzieci mieszkała w jednym z apartamentowców na luksusowym osiedlu Browarna w Tomaszowie Mazowieckim. W sobotę, 28 lutego tego roku bliscy Oliwii od rana próbowali się z nią bezskutecznie skontaktować. W końcu przyjechali sprawdzić, co się z nią dzieje.
Kiedy weszli do jej lokum zastali przerażający widok. Młoda mama leżała martwa, a nad nią pochylał się jej ubrudzony krwią synek. Próbował ją obudzić.
Przeczytaj także: Rodzina z Pabianic utknęła pod wulkanem Etna na Sycylii. "Zostaliśmy porzuceni przez biuro podróży"
Wezwani na miejsce zbrodni policjanci szybko ustalili, że stoi za nią Bartosz T., były partner kobiety, a do zabójstwa doszło dzień wcześniej, w piątek przed północą, kiedy Henio (imię zmienione) już spał. Drugiego dziecka kobiety w tym czasie nie było w domu.
Mężczyzna został zatrzymany i zasiadł na ławie oskarżonych, a teraz usłyszał wyrok. Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim skazał go na 28 lat więzienia. Ma też zapłacić po 100 tys. złotych zadośćuczynienia rodzicom zmarłej. Bartosz T. przyjął to orzeczenie bez najmniejszych emocji. Byłej partnerce miał zadać aż 16 ciosów nożem.
Sąd chce odizolować Bartosza od świata
- Zdaniem sądu trzeba odizolować oskarżonego od społeczeństwa na bardzo długo – mówiła sędzia Magdalena Zapała – Nowak. - Poszkodowana skontaktowała się sms-owo z ojcem jednego ze swoich dzieci, co u oskarżonego wywołało złość i postanowił ją zabić - dodaje.
U oskarżonego sąd nie dostrzegł żadnych okoliczności łagodzących. Nie było żadnego powodu, by tego zabójstwa dokonać. A później nie dokonał żadnych czynności, które miałyby pomóc umierającej 25-latce.
Dla sądu wstrząsające jest również to, że na miejscu zdarzenia było dziecko.
- Oskarżony świetnie o tym wiedział. Nie dowiemy się już nigdy co to dziecko widziało, bo jest za małe żeby o tym opowiedziało, ale z pewnością ten kontakt ze zmarłą mamą miało. To jest trauma dla tego dziecka na całe życie. Być może ta pamięć będzie zawodna, być może to wydarzenie się później zatrze w pamięci syna. Tego jednak nie wiemy - podsumował sąd.
Wyrok jest nieprawomocny.