Spis treści
Gęsty dym między piętrami. Służby wzywane przed 22
Zgłoszenie o zadymieniu w jednym z budynków Matki Polki wpłynęło tuż przed godziną 22. Na miejsce natychmiast skierowano strażaków. W akcji brało udział 11 zastępów, które przez kilka godzin próbowały ustalić źródło dymu.
Największym problemem było to, że dym pojawiał się między piętrami, co utrudniało lokalizację zagrożenia. W tym czasie personel podjął decyzję o natychmiastowej ewakuacji najmłodszych pacjentów.
27 niemowląt przeniesionych w bezpieczne miejsce
Z drugiego piętra ewakuowano 27 noworodków, które trafiły na niższe, bezpieczne kondygnacje. Jak dowiedziało się Radio ESKA, żadne z dzieci nie ucierpiało.
Nie obyło się jednak bez poszkodowanych. Dwie osoby z personelu medycznego skarżyły się na zawroty głowy i wymagały pomocy lekarza.
Podejrzenie zwarcia instalacji. Specjalistyczne pomiary co 30 minut
Po kilku godzinach działań strażacy ustalili, że najbardziej prawdopodobną przyczyną zadymienia było zwarcie instalacji elektrycznej w wentylatorowni.
W budynku przez całą noc prowadzono specjalistyczne pomiary jakości powietrza – co pół godziny. Dopiero gdy wyniki były bezpieczne, noworodki mogły wrócić na swoje sale.
Akcja trwała do 3 nad ranem
Działania strażaków zakończyły się dopiero po godzinie 3 w nocy. Służby podkreślają, że szybka reakcja personelu i sprawna ewakuacja zapobiegły potencjalnej tragedii.