- Paweł Kozanecki, łódzki adwokat skazany na 1,5 roku więzienia za spowodowanie śmiertelnego wypadku, ukrywa się przed wymiarem sprawiedliwości i jest poszukiwany listem gończym.
- Wypadek miał miejsce we wrześniu 2021 roku na trasie Barczewo – Jeziorany koło Olsztyna, gdzie Kozanecki zjechał na przeciwległy pas ruchu, powodując czołowe zderzenie, w którym zginęły dwie kobiety.
- Mecenas złożył wniosek o odroczenie wykonania kary, który został oddalony, a także wniosek o możliwość odbywania kary w trybie dozoru elektronicznego.
- Okręgowa Rada Adwokacka w Łodzi zakazała mu wykonywania zawodu w styczniu 2024 roku po jego kontrowersyjnej wypowiedzi o "trumnie na kółkach".
Spowodował wypadek śmiertelny, później mówił o "trumnie na kółkach"
Mecenas wątpliwą sławę zdobył we wrześniu 2021 roku, gdy kierując swoim Mercedesem na trasie Barczewo – Jeziorany koło Olsztyna zjechał na przeciwległy pas ruchu i doprowadził do czołowego zderzenia z jadącym prawidłowo z naprzeciwka Audi 80, w wyniku czego śmierć poniosły dwie pasażerki drugiego z aut w wieku 53 i 67 lat. Kilka dni później Kozanecki zszokował całą Polskę mówiąc o pojeździe ofiar, że to była „trumna na kółkach”. Po tych słowach postępowanie dyscyplinarne wobec niego wszczęła Okręgowa Rada Adwokacka w Łodzi, która w styczniu 2024 roku zakazała mu wykonywania obowiązków. Jednocześnie przed tą samą instytucją toczą się jeszcze inne sprawy dyscyplinarne, o które obwiniany jest Kozanecki.
W międzyczasie Sąd Rejonowy w Olsztynie skazał go na karę dwóch lat więzienia za spowodowanie śmiertelnego wypadku. W marcu tego roku ten wyrok w postępowaniu odwoławczym został zamieniony na karę roku i sześciu miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności. Mężczyzna powinien więc trafić za kratki.
Polecany artykuł:
Kozanecki nie stawił się w więzieniu. Jest list gończy
- Skazany 9 marca złożył wniosek o odroczenie wykonania kary, ale został on oddalony – mówi „Super Expressowi” sędzia Grzegorz Gała, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Łodzi. - Jednocześnie jego pełnomocnik złożył kolejny wniosek o możliwość odbywania kary w trybie dozoru elektronicznego.
Jednocześnie olsztyński sąd wydał łódzkiej policji nakaz doprowadzenia Kozaneckiego do zakładu karnego, ale mecenas zaczął się ukrywać. Mundurowi nie zastali go w jego miejscu zamieszkania, wystawiono więc za nim list gończy.