Wykorzystał odurzenie i zgwałcił 30-latkę? Kobieta zmarła w szpitalu, prokuratura postawiła zarzuty

63-letni mieszkaniec Łodzi trafił do aresztu po śmierci 30-letniej kobiety, która kilka dni wcześniej została przewieziona do szpitala z poważnymi obrażeniami. Według śledczych kobieta miała zostać seksualnie wykorzystana, gdy znajdowała się w stanie odurzenia. Prokuratura bada teraz, czy to właśnie obrażenia odniesione w mieszkaniu podejrzanego doprowadziły do jej śmierci. Od wyniku badań może zależeć zmiana zarzutów.

Taśma odgradzająca z napisem Policja na tle radiowozu. O śledztwie w sprawie śmierci 30-latki przeczytasz na SE Łódź.
Autor: Wygenerowane przez AI
  • 63-latek został aresztowany na trzy miesiące po zarzucie seksualnego wykorzystania 30-letniej kobiety.
  • 30-latka zmarła 6 lipca w szpitalu, a śledczy sprawdzają, czy jej śmierć miała związek z obrażeniami odniesionymi w mieszkaniu podejrzanego.
  • Sekcja zwłok nie rozstrzygnęła przyczyny zgonu, dlatego prokuratura czeka na wyniki badań toksykologicznych i histopatologicznych.

Śledztwo dotyczy zdarzeń z nocy z 4 na 5 lipca. Z ustaleń śledczych wynika, że 30-latka przyjechała do mieszkania 63-letniego mężczyzny razem z jego córką. Gdy kobieta została w lokalu sama z gospodarzem, miało dojść do wykorzystania seksualnego. Według prokuratury mężczyzna wykorzystał jej stan odurzenia i doprowadził ją do obcowania płciowego. Kobieta miała doznać także obrażeń wewnętrznych. W ciężkim stanie trafiła do szpitala. Lekarze walczyli o jej życie, ale 6 lipca kobieta zmarła.

Prokuratura sprawdza, czy śmierć była skutkiem zgwałcenia

63-latek został zatrzymany i usłyszał zarzut z art. 198 kodeksu karnego, dotyczący seksualnego wykorzystania osoby znajdującej się w stanie bezradności lub ograniczonej poczytalności. Za ten czyn grozi do ośmiu lat więzienia. Podejrzany przyznał, że doszło między nim a 30-latką do kontaktu seksualnego, i złożył wyjaśnienia. Ich treści śledczy nie ujawniają.

Na razie nie ma jednak odpowiedzi na kluczowe pytanie: czy śmierć kobiety była bezpośrednim skutkiem obrażeń, których doznała. Jak przekazał Paweł Jasiak z Prokuratury Okręgowej w Łodzi, sekcja zwłok nie pozwoliła jednoznacznie wskazać przyczyny zgonu. Z tego powodu biegły zlecił dodatkowe badania toksykologiczne i histopatologiczne.

To właśnie te ekspertyzy mają pomóc ustalić, czy istnieje bezpośredni związek między obrażeniami a śmiercią 30-latki. Jeśli biegli to potwierdzą, obecna kwalifikacja prawna może zostać zmieniona, a odpowiedzialność karna 63-latka będzie znacznie poważniejsza.

Policję zaalarmował szpital

Sprawa wyszła na jaw po sygnale od medyków z jednego z łódzkich szpitali. Z ich relacji wynikało, że przywieziona tam pacjentka mogła paść ofiarą przestępstwa seksualnego.

- Łódzcy policjanci zostali wezwani do jednego z łódzkich szpitali, gdzie z relacji medyków wynikało, że przywieziona pacjentka mogła paść ofiarą przestępstwa na tle seksualnym. Mundurowi pojechali do mieszkania na ulicę Łączną, skąd kobieta została zabrana do szpitala. Na miejscu obecny był 63-latek, który przyznał, że kobieta w ostatnim czasie u niego przebywała - mówi podkom. Kamila Sowińska z łódzkiej policji.

Śledczy odtwarzają teraz dokładny przebieg wydarzeń i ustalają, jaka relacja łączyła kobietę z podejrzanym. W planach są kolejne przesłuchania i dalsze czynności procesowe.

Sąd zdecydował o areszcie. 30-latka osierociła dziecko

Na wniosek Prokuratury Rejonowej Łódź-Górna sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu 63-latka na trzy miesiące. Śledczy argumentowali, że taki środek jest konieczny dla zabezpieczenia postępowania, a sąd przychylił się do tego stanowiska. Według medialnych doniesień zmarła 30-latka osierociła 7-letnią córkę.

Gwałciciel i morderca Wiktorii przed ponownie sądem. Walczy o niższy wyrok

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki