Burzliwy związek zakończony rozlewem krwi
Związek oskarżonej o morderstwo i pana Radosława był niezwykle burzliwy. Para zajmowała lokum w jednej z kamienic przy ul. Zarzewskiej. Tam, w ich czterech ścianach, niejednokrotnie dochodziło do awantur między kochankami.
- Radek miał do mnie pretensje o to, że utrzymuję kontakt z byłym mężem i dziećmi - tłumaczy kobieta.
Tymczasem sąsiedzi twierdzą, że to jej partner często skarżył się im na swoją ukochaną, która, według jego relacji, okładała go pięściami, a nawet dusiła podczas snu. W lipcu 2022 roku znów dał znać o sobie wybuchowy charakter obojga. Podczas ostrej wymiany zdań Małgorzata S. wbiła nóż w brzuch swojego partnera. Ten zdołał jeszcze zakrwawiony wyjść na korytarz i powiedzieć współlokatorom z kamienicy, że został zraniony przez ukochaną. Karetka zabrała go do szpitala, gdzie niestety mimo wysiłków lekarzy po miesiącu zmarł.
Małgorzata skazana za zabójstwo
Podejrzana o zabójstwo została zatrzymana, trafiła do aresztu, a później stanęła przed sądem. Nie przyznała się do winy, twierdząc, że doszło do nieszczęśliwego wypadku i jej partner sam nadział się na nóż.
Jej pierwszy proces został przerwany z uwagi na zmianę sędziego i musiał rozpocząć się od nowa. Po czterech latach od zbrodni kobieta została skazana na 13 lat więzienia. Zdaniem sądu dowody zebrane w sprawie wskazują, że doszło do celowego działania oskarżonej. Małgorzata N. tych słów nie słyszała, nie było jej na ogłoszeniu wyroku.
W międzyczasie kobieta odsiadywała wyroki za inne przestępstwa, nie przedłużono jej tymczasowego aresztowania, w związku z czym niedawno opuściła więzienne mury. Dlatego zaraz po skazaniu kobiety, prokurator złożył wniosek o jej ponowne aresztowanie. Sąd na to się jednak nie zgodził.
- Oczywiście może się wydawać dziwne, że w sprawie o zabójstwo nie jest stosowane tymczasowe aresztowanie - mówił sędzia Robert Świecki.
- Kara orzeczona jest karą surową. Niemniej jednak zauważyć należy, że wobec oskarżonej środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania nie był już stosowany na etapie postępowania sądowego. W ocenie sądu po wyroku skazującym nie ma aresztu niejako z automatu. Trzeba jeszcze wykazać, że zachodzi uzasadniona obawa, iż oskarżona będzie utrudniała dalsze postępowanie czy to odwoławcze, czy to wykonawcze. W ocenie sądu postępowanie oskarżonej już po uchyleniu aresztu w żaden sposób nie pozwala na wywiedzenie takiego wniosku - tłumaczył sędzia.
Małgorzata N. trafi więc do więzienia dopiero po uprawomocnieniu się wyroku.