Wyścigi zgromadziły około stu zawodników sterujących prawie dwustoma modelami aut. W zależności od mocy auta, zawodnicy startują w pięciu kategoriach, jest też podział ze względu na wiek uczestników. W wymiarze amatorskim to często jest sport rodzinny- tłumaczy organizator Paweł Owca. - Zwykle to ojciec pełni rolę mechanika, a dzieci wcielają się w rajdowców. Na starcie mamy zawodników sześcioletnich, ale też po 50-tce. Właściwie każdy może spróbować tego sportu, wystarczy kupić w sklepie model auta przeznaczonego do wyścigów. Jest to wydatek rzędu tysiąca złotych. Oczywiście modele przeznaczone do profesjonalnej rywalizacji są wielokrotnie droższe -dodaje organizator.
Zobaczmy, jak wyglądają zawody:
Podczas zawodów mechanicy wciąż dokonują drobnych przeróbek. - Trzeba dostosować auto do warunków jazdy, wykładzina na torze nagrzewa się, osiąga inne parametry, a my musimy tak dopasować mechanikę auta, by wycisnąć z niego jak największą prędkość - mówi jeden z uczestników
Rywalizacja w łódzkiej Zatoce Sportu potrwa do niedzieli (06 stycznia). Każdy może przyjść i pokibicować. Wstęp wolny.