Do szokujących wydarzeń na terenie Łęczycy w województwie łódzkim doszło 8 sierpnia 2023 roku. W jednym z mieszkań w kamienicy przy ulicy Jadwigi Grodzkiej mieszkała tam rodzina: późniejszy oskarżony Igor Ś., jego przyrodni brat Ryszard oraz ich matka Elżbieta. Początkowo służby i media bardzo oszczędnie informowały o przebiegu całego zdarzenia. Z pierwotnych relacji wynikało, że tego dnia miało dojść do kłótni pomiędzy Igorem a jego matką. Prokuratura Rejonowa w Łęczycy, prowadząca śledztwo w tej sprawie, ustaliła że podczas nieobecności Ryszarda, 20-latek miał mieć pretensje wobec matki w związku z jej relacją z mężczyzną. Wówczas przekazywano, że Ryszard miał zdaniem Igora źle ją traktować. W tle była mowa o przemocy, rękoczynach i wyzwiskach. 20-latek był zły, że Elżbieta toleruje zachowanie jego przyrodniego brata i „nie reaguje stanowczo”. Dziennikarze portalu Łęczyca Nasze Miasto podawali, że po kłótni z matką Igor wyszedł z mieszkania, a kiedy wrócił – zastał ją z Ryszardem w jednym z pokojów. Znowu miało dojść do awantury, której przyczyną miała być rzekomo „zła postawa wobec mamy”. Elżbieta próbowała załagodzić sytuację, lecz konflikt narastał.
20-letni Igor chciał żyć w "normalnym domu". W końcu nie wytrzymał napiętej sytuacji
W pewnym momencie Igor chwycił za nóż kuchenny i rzucił się na przyrodniego brata. Ryszard został przez niego raniony w klatkę piersiową. Gdy ten upadał na podłogę, matka próbowała powstrzymać młodszego syna. Zaczęła się z nim szamotać, chciała wyrwać mu narzędzie zbrodni, ale Igor był silniejszy. W efekcie, przypadkowo, ranił również kobietę – Elżbieta skaleczyła się w rękę. Wtedy 20-latek wyrzucił nóż i uciekł w panice z mieszkania.
Poznaj więcej historii: Pokój Zbrodni
Na miejsce natychmiast została wezwana karetka pogotowia. Według ustaleń śledczych, Ryszard K. doznał ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Prokuratura zaznaczyła, że ten uszczerbek ma postać choroby realnie zagrażającej życiu. Mężczyzna był przewożony od placówki do placówki, najpierw trafił do szpitala w Łęczycy, potem do szpitala Kopernika w Łodzi, a następnie znowu do łęczyckiej kliniki. Ostatecznie udało się ustabilizować jego stan i pokrzywdzony przeżył atak ze strony brata.
W międzyczasie Igor pobiegł do jednej z sąsiadek, którą poprosił o transport autem do Łodzi. Nie wiadomo, jak wiele jej wówczas powiedział, ale kobieta zgodziła się i razem ze swoim partnerem pojechali zawieźć 20-latka na teren ogródków działkowych w tamtym mieście. Później podczas przesłuchania świadek zeznała, że Igor płakał w samochodzie podczas podróży. Finalnie młody mężczyzna został zatrzymany przez funkcjonariuszy 9 sierpnia 2023 roku, czyli dzień po ataku na przyrodniego brata. 20-latek nie przyznał się do usiłowania zabójstwa, które zarzucała mu prokuratura. Mówił, że chciał tylko nastraszyć brata, że nie planował go zamordować.
W międzyczasie plotki na terenie Łęczycy sięgały zenitu. Do tego stopnia, że kiedy kilka miesięcy po zbrodni, czyli w marcu 2024 roku, ruszył proces Igora przed Sądem Okręgowym w Łodzi, zdecydowano się o wyłączeniu jawności rozpraw. Taką decyzję uzasadniano wystąpieniem wątków obyczajowych w sprawie, które nie nadają się do publicznego rozstrzygania. Proces miał więc odbywać się za zamkniętymi drzwiami. Igorowi, który do czasu jego rozpoczęcia przebywał w łódzkim areszcie śledczym, groziła kara nawet dożywotniego więzienia.
Zobacz galerię zdjęć. Dalsza część materiału znajduje się pod nią.
Wielu mieszkańców Łęczycy nie mogło się z tym pogodzić i zaczęło stawać w obronie 20-latka, a to z kolei wzbudziło jeszcze większe zainteresowanie mediów. „Super Express” ustalił, że sprawa ma bowiem drugie dno. Powodem ataku Igora na przyrodniego brata miała być nie tyle przemoc Ryszarda wobec matki, co jego rzekomo intymna relacja z kobietą. 20-latek wielokrotnie miał zastawać mamę w intymnych sytuacjach z przyrodnim bratem, aż w końcu coś w nim pękło.
Czytaj także: Zabili Darka, bo nie chciał im kupić napojów. Położyli 24-latka na torach, a pociąg odciął mu głowę
- Mieszkańcy jednej z niewielkich uliczek w centrum Łęczycy od dłuższego czasu mówili o romansie Elżbiety z najstarszym synem. Oni byli kochankami – cytował sąsiadów rodziny „Super Express”. - Ona nawet mówiła, że go nie traktuje jak syna. Całe miasto o tym wiedziało. Prowadzili się pod rękę, całowali w miejscach publicznych – relacjonowali mieszkańcy.
Prosił mamę, by tego nie robiła. Kobieta nie słuchała, aż doszło do emocjonującej konfrontacji
Gazeta ustaliła, że do niedawna Elżbieta mieszkała w Łęczycy tylko z Igorem, ale kiedy kilka lat temu Ryszard się do nich wprowadził, wszystko się zmieniło. 20-latek miał często wytykać im niewłaściwe stosunki, ale prośby, a potem groźby, nie przynosiły rezultatu. Coraz więcej osób szeptało za ich plecami, a wytykanie palcami stawało się nie do zniesienia. Kumulacja emocji i kolejna awantura doprowadziły do ataku Igora na Ryszarda, który ranił go podczas szarpaniny nożem. Niektórzy mieszkańcy stają w jego obronie.
Zobacz również: Rozhuśtali 4-letniego Michałka i wrzucili do Wisły. Zginął w męczarniach. Krzyczał: "Tatusiu, ratunku!"
- Oni zniszczyli mu życie swoją chorą relacją. Nawet teraz, gdy on siedzi za kratami, nie przestali się z tym obnosić – można wyczytać w mediach społecznościowych i na różnych forach poświęconych Łęczycy. - Współczuję temu chłopakowi – podkreślają internauci.
Jak się okazuje, w przypadku Igora sąd postanowił wziąć pod uwagę wiele okoliczności łagodzących. Między innymi krzywda psychiczna, jakiej doznał przez relację łączącą jego matkę z przyrodnim bratem, stała się przyczynkiem do wymierzenia niewielkiej kary. A przypomnijmy, że 20-latkowi za usiłowanie zabójstwa groziło wieloletnie więzienie. Być może potraktowanie Igora było łagodne również dlatego, że sam Ryszard nie domagał się kary. Bronił brata przed sądem. - Poniosło chłopa, nie mam do niego żalu - mówił, opowiadając o tym, że do ugodzenia nożem doszło podczas szarpaniny, przez przypadek.
Sąd Okręgowy w Łodzi ostatecznie uznał, że Igor jest winny ataku na brata. W uzasadnieniu podkreślono, że działał w zamiarze ewentualnym pozbawienia życia mężczyzny. - Usiłował dokonać jego zabójstwa w ten sposób, że zadał mu cios nożem kuchennym, powodując ranę kłutą tułowia oraz obrażenia, które skutkowały ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu w postaci choroby realnie zagrażającej życiu, lecz zamierzonego celu nie osiągnął z uwagi na podjęte wobec pokrzywdzonego działania medyczne – przekazał sędzia Grzegorz Gala, rzecznik prasowy sądu, w rozmowie z „Super Expressem”. Mimo tego, że proces toczył się z wyłączeniem jawności, to finalny werdykt oraz krótkie uzasadnienie ujawniono w rozmowach z dziennikarzami.
Sąd, mając na względzie okoliczności sprawy, zastosował wobec Igora Ś. nadzwyczajne złagodzenie kary. Mężczyzna został skazany na cztery lata pozbawienia wolności. Gdy przygotowywaliśmy ten materiał, służby nie informowały o ewentualnym odwołaniu od tego wyroku.