"Król dopalaczy" na wolności, przed sądem jego bliscy. Absurd goni absurd. Dawid Bratko śmieje się w Tanzanii

O tym, że Dawid Bratko, ps. "Król dopalaczy", nigdy nie trafił do więzienia mimo prawomocnego wyroku, napisaliśmy w "Super Expressie" jako pierwsi. To my nagłośniliśmy kompromitację sądu, który nie zgodził się na tymczasowe aresztowanie oskarżonego, o co wnosiła prokuratura, co mogło umożliwić mężczyźnie ucieczkę. Teraz na jaw wychodzą kolejne fakty. Przed sądem stanęli bowiem bliscy Dawida Bratki, w tym jego ojciec i partnerka. Absurdalne zeznania tych osób rzucają nowe światło na sprawę. Poznajcie szczegóły.

Historia Dawida Bratki, ps. "Król dopalaczy", od lat budzi ogromne emocje. Twórca największej w Polsce sieci sklepów z dopalaczami został prawomocnie skazany i jest poszukiwany listem gończym, ale nigdy nie trafił za kratki, o czym wymiar sprawiedliwości nie poinformował ani mediów, ani opinii publicznej. Sprawę odkryliśmy i nagłośniliśmy jako pierwsi w "Super Expressie". Później w ślad za naszymi ustaleniami ruszyły inne ogólnopolskie media. Dawid Bratko przebywa obecnie na Zanzibarze, ale uwagę zwraca teraz coś zupełnie innego – kobieta, z którą związał się mężczyzna, oraz jego ojciec. Jak opisuje serwis "Onet", partnerka "Króla dopalaczy" zawodowo zajmuje się wspieraniem... ofiar przestępstw. Robi to zresztą za publiczne pieniądze, a to tylko jeden z wielu zaskakujących wątków tej historii.

Czytaj więcej:  Dawid Bratko na wolności! "Król dopalaczy" nigdy nie trafił do więzienia. Wystawiono za nim list gończy

Dawid Bratko od kilku lat przebywa na Zanzibarze, gdzie prowadzi niewielki hotel i działa w branży turystycznej. Do Tanzanii wyjechał jeszcze przed tym, jak w Polsce zapadł wobec niego prawomocny wyrok. W 2023 roku został skazany na cztery lata i dziesięć miesięcy więzienia za przestępstwa związane z handlem dopalaczami, jednak nie stawił się do odbycia kary. W efekcie został objęty listem gończym. Jak wskazuje "Onet", obecnie przed łódzkim sądem trwa również proces (rozpoczął się w styczniu 2026 r. - red.), który skupia się na grupie handlującej dopalaczami w skali europejskiej. Swoje role, choć epizodyczne, odgrywają w nim również bliscy Dawida Bratki. Wśród trzynastu oskarżonych są pomocnicy "Króla dopalaczy", w tym mieszkanka Łodzi nazywana jego partnerką, oraz ojciec mężczyzny. 

Z części aktu oskarżenia, do którego dotarł "Onet", wynika że ukochana Bratki udostępniała mu swoje konto bankowe, a zawodowo prowadziła działalność psychoterapeutyczną. Dalej dziennikarze już nieoficjalnymi drogami ustalili, że była wiceprezeską fundacji pozarządowej, zajmującej się pomocą psychologiczną. - Z biogramu na witrynie fundacji wynika, że m.in. doradzała ofiarom przestępstw, za środki z projektu współfinansowanego przez rządowy Fundusz Sprawiedliwości (ponad 2,5 mln zł przyznane na lata 2019-2021), a ponadto wspiera seniorów (w programach współtworzonych przez samorząd) i prowadzi warsztaty przeciwdziałające alkoholizmowi - czytamy w doniesieniach serwisu.

Zobacz również:  Brak aresztu, ucieczka i "cichy" list gończy. "Król dopalaczy" nie trafił do więzienia. Dawid Bratko poszukiwany

Co ciekawe, dane psycholożki też wiążą ją z Tanzanią, gdzie dziś ukrywa się Dawid Bratko. Co prawda nie wiadomo, czy para nadal jest razem, ale firma turystyczna ponoć ma biuro w tym samym miejscu. - To ono opublikowało zdjęcie Bratki podczas wyprawy na Kilimandżaro, które okazało się ostatecznym dowodem na obecność "Króla dopalaczy" w Afryce - wskazuje "Onet". - Biuro Issenye Lodges & Safaris prowadzi w mediach społecznościowych konto, które na początku działania, czyli od 2020 r., publikowało zachęty do wycieczek po Tanzanii po angielsku, ale i po polsku (obecnie robi to tylko w pierwszym z tych języków). Dodatkowo Bratkę i psycholożkę łączy obecność w strukturze niedziałającej już spółki gastronomicznej (Łodzianka była wspólniczką, zaś "Król dopalaczy" prokurentem) - czytamy.

Ojciec Dawida Bratki odmawia komentarza, partnerka się ukrywa. "Nie chce, żebyście jej szukali"

W materiale podjęto jeszcze temat ojca Dawida Bratki, który również znalazł się wśród oskarżonych w najnowszym procesie. Mężczyzna, który prowadzi swoją firmę, miał udzielić środka odurzającego w postaci "ziela konopi innego niż włókniste" łódzkiej psycholog, czyli wspomnianej partnerce "Króla dopalaczy". Przyznał się do winy, faktycznie jej tę marihuanę "dał". Za darmo. Grożą mu trzy lata więzienia. Podejrzany odmówił udzielenia komentarza mediom, podobnie jak kobieta, która nie reagowała na liczne wiadomości, wysyłane na adres fundacji czy firmy, w której ponoć nadal jest zatrudniona. W mieszkaniu w bloku, gdzie ma prowadzić działalność psychoterapeutyczną, jej nie zastano.

Czytaj więcej:  Wpadka prokuratury! Wycofują się z zatrzymania "Króla dopalaczy". Dawid Bratko nadal na wolności

- Gdy spytaliśmy, czy zastaliśmy psycholożkę, starsza osoba odpowiedziała przez domofon: "Ona nie chce, żebyście jej szukali" - napisali dziennikarze "Onetu", dodając że w łódzkim procesie zarówno ona, jak i ojciec "Króla dopalaczy", mają tego samego adwokata.

Wyrok w najnowszej odsłonie sprawy ma zapaść jesienią 2026 roku.

Galeria zdjęć: "Król dopalaczy" na wolności, przed sądem jego bliscy. Absurd goni absurd. Dawid Bratko śmieje się w Tanzanii

Sonda
Jak oceniasz działania wymiaru sprawiedliwości wobec Dawida Bratko, czyli tzw. "króla dopalaczy"?
Pokój zbrodni - król dopalaczy

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki