Miał świętować imieniny, prawie zabił człowieka. „Włączył mi się agresor”

Dla Marcina S. z Łodzi okazja do świętowania była tego dnia podwójna – imieniny i Narodowe Święto Niepodległości. 11 listopada ubiegłego roku skrzyknął więc kilku znajomych na biesiadę w altance przy wejściu do jednego z hosteli. Towarzyskie spotkanie szybko jednak przerodziło się w krwawą jatkę, gdy solenizant wyciągnął nóż i próbował zabić jednego z jego uczestników. W Sądzie Okręgowym w Łodzi w poniedziałek, 7 września, rozpoczął się właśnie jego proces. Odpowiada za usiłowanie zabójstwa.

Marcin S. stanął przed sądem

- Oskarżam Marcina S. o to, że w dniu 11 listopada 2025 roku działając w zamiarze bezpośrednim usiłował pozbawić życia Wojciecha Ch. zadając pokrzywdzonemu cztery uderzenia nożem, dwa w głowę i dwa w klatkę piersiową, powodując dwie rany głowy i dwie rany kłute klatki piersiowej, przy czym zamierzonego celu nie osiągnął ze względu na oddalanie się pokrzywdzonego - grzmiał na sali sądowej prokurator.

Krwawy finał świętowania imienin

Jak wynika z ustaleń śledczych tego dnia Marcin S. spotkał się ze znajomymi. W gronie kilku osób spożywał alkohol w altance przed jednym z łódzkich hosteli. Wojciech Ch. wynajmował tam pokój. W altance znalazł się niejako przypadkiem. Nie był wśród zaproszonych gości, ale dość szybko dołączył do imieninowej imprezy. W pewnym momencie między mężczyznami doszło do scysji. W efekcie czego Marcin S. złapał za nóż, który miał w kieszeni i zaczął nim dźgać swojego adwersarza. Ten zakrwawiony zdołał uciec.

Nożownik niedługo potem został zatrzymany i usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa. W trakcie przesłuchania w prokuraturze przyznał się do winy. - Dostałem od tego mężczyzny cios w twarz - opowiadał. - Nie wiedziałem, co się dzieje. Potem uderzył mnie drugi raz. Włączył mi się agresor. Sięgnąłem po nóż, który miałem w kieszeni. Pamiętam tylko tyle, że go raz dzióbnąłem. Nie mogę wykluczyć, że tych ciosów było więcej - tłumaczył.

Przed sądem zmienił jednak wersję wydarzeń i nie przyznał się do winy. - Nic nie pamiętam z tego zdarzenia - mówił. - Leczyłem się wcześniej na schizofrenię i zespół stresu pourazowego. Mam czarną lukę w pamięci - dodał.

Grozi mu dożywocie. Pokrzywdzonego nie było na sali sądowej.

Pokój Zbrodni - Sprawca zabójstwa sprzed ponad 30 lat zatrzymany i tymczasowo aresztowany
Sonda
Czy kara za usiłowanie zabójstwa powinna być wyższa?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki