Tragiczna na ogródkach działkowych w Łodzi
Pan Mirosław od ponad 20 lat mieszkał samotnie w altanie na terenie ogrodów działkowych Albalen przy ul. Świętojańskiej. Zerwał kontakt z żoną, rzadko widywał się z innymi członkami rodziny. Wyjątek stanowił Rafał M., syn jego szwagierki.
5 grudnia ubiegłego roku 45-latek wspólnie ze swoją partnerką postanowili odwiedzić wujka. Akurat tego dnia przypadały jego urodziny. Do altanki seniora weszła jednak tylko kobieta. Rafał M. pozostał w ukryciu na zewnątrz. Czekał aż oboje opuszczą budynek, by udać się do bramy wyjściowej z terenu ogrodu. Kiedy to nastąpiło dostał się do pomieszczeń pana Mirosława i zaczął je plądrować. Znalazł między innymi portfel z pieniędzmi, który ukradł. Nie spodziewał się jednak, że jego wujek tak szybko wróci i nakryje go na rabunku. Zdaniem prokuratury zaskoczony mężczyzna zaatakował wtedy gospodarza i skatował go na śmierć. Rafał M. został zatrzymany, usłyszał zarzut zabójstwa i kradzieży, a teraz stanął przed sądem.
- Działając z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia wielokrotnie uderzył go w głowę i w twarz oraz bił i kopał go po całym ciele powodując u poszkodowanego obrażenia wielomiejscowe, wielonarządowe, głównie klatki piersiowej, które doprowadziły do jego śmierci - odczytywała akt oskarżenia prokurator Iwona Peredzyńska.
"Ja go tylko odepchnąłem"
45-latek nie przyznał się do zabójstwa, choć w trakcie śledztwa mówił, że pobił pana Mirosława. Na sali sądowej jeszcze bardziej umniejszył swoją rolę w jego śmierci. - Ja go tylko odepchnąłem, on się przewrócił na taki płotek, próbował mnie złapać za nogi, wtedy uderzyłem go tylko dwa razy - mówił. - Nie wiem, skąd u niego tak poważne obrażenia. Przyznaję jednak, że planowałem go okraść - dodał.
Rafałowi M. grozi dożywocie. W przeszłości był wielokrotnie karany. W więzieniu spędził blisko 20 lat.
Galeria ze zdjęciami: Okradł i skatował na śmierć wujka w jego urodziny? „Tylko go popchnąłem i dwa razy uderzyłem”