- W Łodzi 70-letnia pracownica hostelu została oskarżona o zabójstwo klientki obiektu przez uduszenie, jednak nie przyznaje się do winy.
- Sprawa wyszła na jaw, gdy wnuczka ofiary zaalarmowała właścicielkę hostelu, co doprowadziło do odkrycia zwłok 73-latki.
- Mimo początkowych zapewnień o braku monitoringu nagrania z kamery rzucają nowe światło na sprawę, ukazując domniemaną sprawczynię wchodzącą do pokoju ofiary.
- Co dokładnie zarejestrowały kamery i jakie były motywy zbrodni? Dowiedz się więcej, czytając cały artykuł.
Łódź. Pracownica hostelu oskarżona o zabójstwo klientki
70-latka oskarżona o zabicie klientki hostelu w Łodzi nie przyznaje się do winy. Kobieta została zatrzymana kilka dni po znalezieniu ciała denatki, tj. 28 marca ub.r., a po usłyszeniu zarzutów trafiła do tymczasowego aresztu. Sprawa wyszła na jaw, gdy z ofiarą zbrodni nie mogła się skontaktować jej wnuczka, która poprosiła właścicielkę hostelu o interwencję - był 23 marca.
- Wtedy o godzinie 14.00 właścicielka hostelu wydała pracownicy sprzątającej polecenie wejścia do pomieszczenia. Ta zgłosiła, iż w pokoju odnalazła zwłoki, co zapoczątkowało czynności policyjne oraz prokuratorskie. Ta sama pracownica na miejscu zdarzenia poinformowała funkcjonariuszy policji, że hostel nie jest wyposażony w kamery monitoringu. Wykonana następnie sekcja zwłok wykazała, iż 73-latka zmarła w wyniku uduszenia gwałtownego, spowodowanego uciskiem mechanicznym ręką ludzką bądź innym elementem ciała - przekazał Paweł Jasiak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
Wysłani na miejsce zabójstwa policjanci nie tylko znaleźli kamerę, ale ujawnili ponadto, że była skierowana prosto na drzwi zabitej klientki hostelu. Z analizy zapisu wynikało, że 70-latka jako jedyna przez kilka dni na zmianę wchodziła do pokoju pokrzywdzonej bądź podsłuchiwała, co się w nim dzieje, poprzez przykładanie ucha do drzwi. W czasie wizyt wnosiła do niego szklanki z nieustaloną substancją.
Oględziny zapisu monitoringu wykazały ponadto, iż w dniu ujawnienia zwłok 70-latka przed godziną 14.00 dwukrotnie była w pokoju pokrzywdzonej, gdy ta – w ocenie lekarzy – nie żyła już dwie doby. Następnie o godzinie 14.00 skłamała, iż widzi zwłoki pierwszy raz. Pracownica hostelu została zatrzymana.
- W takcie przesłuchania nie przyznała się do przestawionych zarzutów. W toku śledztwa wykonywane były różne opinie, w tym badano pożywienie z pokoju 73-latki pod kątem znajdowania się w nim trucizny (która to nie została ujawniona). Ostatecznie 70-latka została oskarżona o zabójstwo (art. 148 § 1 kodeksu karnego, kara dożywotniego pozbawienia wolności) - dodaje Jasiak.