Proboszcz apeluje do wiernych, by w upały zostali w domach. „To nie jest grzech”

Upały nie odpuszczają. Dlatego ksiądz Jacek Prostacki, proboszcz parafii Przemienienia Pańskiego i Świętego Maksymiliana Kolbego w Dąbrówce Wielkiej koło Zgierza zaapelował do wiernych, by ci, którzy z powodów wysokich temperatur nie czują się na siłach uczestniczyć w mszach świętych, zostali w domach. Na parafian, którzy w kościele się pojawiają, czekają za to butelki z wodą.

Ksiądz apeluje do wiernych

Apel kapłana pojawił się w mediach społecznościowych w sobotę, 27 czerwca, przed niedzielnymi nabożeństwami. „Uwaga! Jutro ma być upał. Przy wejściu do kościoła stoi stolik z wodą mineralną. Zachęcam do korzystania. Jeśli ktoś się poczuje słabo przypominam, salka i toalety na plebanii otwarte. Jeśli będzie ciężko postaram się włączyć te wentylatory na ścianach. Dbajmy o siebie. Jeśli ktoś choruje lub źle się czuje, lepiej pozostać w domu i uczestniczyć we Mszy świętej przez telewizję. Bóg wie najlepiej” - napisał proboszcz.

Parafianie w większości pozytywnie zareagowali na ten wpis. „Ksiądz Jacek w pierwszej kolejności myśli o parafianach, swoje sprawy i potrzeby odkłada na później, to miłe i takie prawdziwe ...ciekawe czym nas znów zaskoczy” - komentowała pani Anna.

„Bóg zapłać za opiekę nad parafianami!!! Ksiądz proboszcz jak zawsze na służbie!!!!!” - dodawała pani Sabina.

Wierni zostali w domach

Część osób apelu posłuchało i zostało w domach

- Frekwencja była rzeczywiście niższa niż zazwyczaj - przyznał w rozmowie z reporterem „Super Expressu” ksiądz Jacek Prostacki. - Trzeba było jednak to przeżyć. Jestem kapelanem w szpitalu w Zgierzu i widuję osoby po udarach, więc zaapelowałem do parafian w trosce o ich bezpieczeństwo. Pamiętać należy, że brak obecności na mszy wynikający ze stanu zdrowia to nie grzech. Grzechem byłaby nieobecność wynikająca z lenistwa - wyjaśnił duchowny.

Tropikalny upał w Szczecinie
Sonda
Czy chodzisz regularnie do kościoła?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki