- W środę, 1 kwietnia, 42-letni Dominik Ż. wtargnął do fabryki Gillette w Łodzi i strzelał do swojego byłego szefa, który na widok broni rzucił się do ucieczki.
- Po blisko 10 godzinach negocjacji agresor został zatrzymany i usłyszał zarzuty usiłowania zabójstwa, grożenia z użyciem broni oraz posiadania marihuany.
- Mężczyzna tłumaczył, że nie chciał nikogo zabić poza sobą, a powodem jego działań była śmierć psa, jednak prokuratura uznała te wyjaśnienia za niewiarygodne.
- Sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu Dominika Ż. na trzy miesiące.
Łódź. Strzały w fabryce Gillette
Wracamy do zdarzeń, które miały miejsce w środę, 1 kwietnia, w fabryce Gillette w Łodzi. Chwilę po godz. 7 Dominik Ż., były pracownik Gillette, przeskoczył przez ogrodzenie przy ul. Nowy Józefów, przestrzelił z pistoletu szklane drzwi do budynku, a następnie wdarł się do biura swojego dawnego szefa. Ten na widok broni rzucił się do ucieczki, a 42-latek oddał w jego kierunku kilka chybionych strzałów. Po wszystkim agresor skrył się w jednym z pomieszczeń, a na terenie fabryki zarządzono ewakuację kilkuset pracowników.
Na miejscu błyskawicznie zaroiło się od służb. Po blisko 10 godzinach negocjacji 42-letni Dominik Ż. został zatrzymany. Dzień później, 2 kwietnia, w prokuraturze usłyszał trzy zarzuty: usiłowania zabójstwa jednego z pracowników fabryki, grożenia kolejnemu z nich z użyciem broni zakwalifikowanej wstępnie jako czarnoprochowa oraz posiadania środka odurzającego w postaci marihuany.
Chciał zabić siebie, ale strzelał do kogoś innego?
Dominik Ż. podczas przesłuchania nie przyznał się do popełnienia przestępstw związanych z usiłowaniem pozbawienia życia oraz grożeniem. - Wskazał, że działania na terenie zakładu pracy podjął z uwagi na swoje wcześniejsze złe relacje z przełożonym - przekazał prokurator Paweł Jasiak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
Co więcej, 42-latek miał tłumaczyć, że nie chciał zabić nikogo poza sobą samym! - Podejrzany wyjaśnił, że rozważał popełnienie samobójstwa na terenie zakładu z uwagi na śmierć swojego psa - poinformował prok. Jasiak.
Prokuratura uznała jednak te wyjaśnienia za niewiarygodne. Przemawia za tym między innymi całokształt zachowania 42-latka, który po oddaniu strzałów do byłego szefa jeszcze go gonił. Ma to być dowód na zaplanowany i zorganizowany charakter działania mężczyzny. - W toku przeszukania podejrzanego ujawniono także dwa noże typu finka, cztery scyzoryki oraz plastikowe złączki mogące służyć za prowizoryczne kajdanki - dodał prok. Jasiak.
Dominik Ż. tymczasowo aresztowany
W piątek, 3 kwietnia, sąd podjął decyzję o tymczasowym aresztowaniu Dominika Ż. na okres trzech miesięcy.
i