Strzelał do byłego szefa, tłumaczył, że sam chciał umrzeć. Powodem miał być pies

2026-04-03 15:41

Chwile grozy, które rozegrały się w fabryce Gillette w Łodzi, wstrząsnęły lokalną społecznością. W środę (1 kwietnia) 42-letni Dominik Ż. wtargnął na teren zakładu i strzelał do swojego byłego szefa! Podczas przesłuchania w prokuraturze tłumaczył, że nie chciał zabić jego, a… siebie. Powodem miała być strata psa. Ustalenia śledczych w tej sprawie szokują.

  • W środę, 1 kwietnia, 42-letni Dominik Ż. wtargnął do fabryki Gillette w Łodzi i strzelał do swojego byłego szefa, który na widok broni rzucił się do ucieczki.
  • Po blisko 10 godzinach negocjacji agresor został zatrzymany i usłyszał zarzuty usiłowania zabójstwa, grożenia z użyciem broni oraz posiadania marihuany.
  • Mężczyzna tłumaczył, że nie chciał nikogo zabić poza sobą, a powodem jego działań była śmierć psa, jednak prokuratura uznała te wyjaśnienia za niewiarygodne.
  • Sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu Dominika Ż. na trzy miesiące.

Łódź. Strzały w fabryce Gillette

Wracamy do zdarzeń, które miały miejsce w środę, 1 kwietnia, w fabryce Gillette w Łodzi. Chwilę po godz. 7 Dominik Ż., były pracownik Gillette, przeskoczył przez ogrodzenie przy ul. Nowy Józefów, przestrzelił z pistoletu szklane drzwi do budynku, a następnie wdarł się do biura swojego dawnego szefa. Ten na widok broni rzucił się do ucieczki, a 42-latek oddał w jego kierunku kilka chybionych strzałów. Po wszystkim agresor skrył się w jednym z pomieszczeń, a na terenie fabryki zarządzono ewakuację kilkuset pracowników.

Na miejscu błyskawicznie zaroiło się od służb. Po blisko 10 godzinach negocjacji 42-letni Dominik Ż. został zatrzymany. Dzień później, 2 kwietnia, w prokuraturze usłyszał trzy zarzuty: usiłowania zabójstwa jednego z pracowników fabryki, grożenia kolejnemu z nich z użyciem broni zakwalifikowanej wstępnie jako czarnoprochowa oraz posiadania środka odurzającego w postaci marihuany.

Chciał zabić siebie, ale strzelał do kogoś innego?

Dominik Ż. podczas przesłuchania nie przyznał się do popełnienia przestępstw związanych z usiłowaniem pozbawienia życia oraz grożeniem. - Wskazał, że działania na terenie zakładu pracy podjął z uwagi na swoje wcześniejsze złe relacje z przełożonym - przekazał prokurator Paweł Jasiak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Co więcej, 42-latek miał tłumaczyć, że nie chciał zabić nikogo poza sobą samym! - Podejrzany wyjaśnił, że rozważał popełnienie samobójstwa na terenie zakładu z uwagi na śmierć swojego psa - poinformował prok. Jasiak.

Prokuratura uznała jednak te wyjaśnienia za niewiarygodne. Przemawia za tym między innymi całokształt zachowania 42-latka, który po oddaniu strzałów do byłego szefa jeszcze go gonił. Ma to być dowód na zaplanowany i zorganizowany charakter działania mężczyzny. - W toku przeszukania podejrzanego ujawniono także dwa noże typu finka, cztery scyzoryki oraz plastikowe złączki mogące służyć za prowizoryczne kajdanki - dodał prok. Jasiak.

Dominik Ż. tymczasowo aresztowany

W piątek, 3 kwietnia, sąd podjął decyzję o tymczasowym aresztowaniu Dominika Ż. na okres trzech miesięcy.

Uzbrojony 42-latek wtargnął do fabryki Gillette i strzelił do byłego szefa
Ramka pomocowa

i

Autor: MZ/ Materiały prasowe
Sonda
Czy doświadczyłeś kiedyś mobbingu w miejscu pracy lub na uczelni?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki