Strzały w łódzkiej fabyce Gillette. 42-latek zaatakował byłego szefa
Przypomnijmy: do zdarzenia doszło 1 kwietnia tuż po godzinie 7 rano. Dominik Ż., były pracownik Gillette, który po 14 latach odszedł z tej firmy w grudniu 2024 roku, przeskoczył przez ogrodzenie fabryki przy ul. Nowy Józefów w Łodzi, przestrzelił z pistoletu szklane drzwi do budynku, a następnie wdarł się do biura swojego dawnego szefa. Ten na widok broni rzucił się do ucieczki. 42-latek oddał w jego kierunku kilka strzałów, na szczęście chybił. Chwilę później z fabryki ewakuowano wszystkich pracowników, a sam napastnik skrył się w jednym z pomieszczeń. Na miejsce ściągnięto znaczne siły policyjne, łącznie z kontrterrorystami. Po blisko 10 godzinach negocjacji, Dominik Ż. został zatrzymany.
Dominik Ż. usłyszał trzy zarzuty
W czwartek, 2 kwietnia, 42-latek w prokuraturze usłyszał zarzuty usiłowania zabójstwa, kierowania gróźb karalnych i posiadania narkotyków. Podczas przesłuchania utrzymywał, że nie chciał nikogo zabić. - Jak twierdził dostał się do byłego zakładu pracy, żeby popełnić samobójstwo na oczach swoich przełożonych - mówiła Marta Stachowiak-Klimaszewska, prokurator rejonowy Prokuratury Łódź-Polesie. - Tłumaczył, że był niezadowolony z tego, jak go traktowano w pracy. Te wyjaśnienia nie korespondują jednak z zebranym materiałem dowodowym. W plecaku, który miał przy sobie znaleziono m.in. sześć noży - dodała prokurator.
Śledczy sprawdzą warunki pracy w fabryce Gillette
Śledczy przyjrzą się teraz warunkom pracy panującym w Gillette. - Podejrzany nie użył co prawda określania mobbing, ale na pewno będziemy zajmować się stosunkiem pracy między nim a jego przełożonym. Będą przesłuchiwani pracownicy pod kątem relacji podejrzanego z przełożonymi. Jeżeli okaże się, że dochodziło do mobbingu na pewno postępowanie w tym kierunku będzie przeprowadzone - przekazała prok. Marta Stachowiak-Klimaszewska.
Polecany artykuł:
Dominik Ż. aresztowany
W piątek, 3 kwietnia, sąd zastosował wobec Dominika Ż. trzymiesięczny areszt. - Prokurator zdecydował o skierowaniu do sądu wniosku o zastosowanie tymczasowego aresztowania; we wniosku wskazano na możliwość ucieczki, związaną między innymi z obawą wymierzenia surowej kary pozbawienia wolności, jak również na możliwość popełnienia przez 42-latka nowego ciężkiego przestępstwa z użyciem przemocy. Sąd Rejonowy podzielił argumentację Prokuratora w całości, stosując środek izolacyjny na okres 3 miesięcy - mówi Paweł Jasiak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
„Cyrk na kółkach”
Tymczasem w komentarzach pod artykułem „Super Expressu” dotyczącym wydarzeń w Gillette aż roi się od wpisów byłych pracowników, którzy na zakładzie nie zostawiają suchej nitki.
„Dałem radę pracować w tym kołchozie tydzień. Dyskryminacja i traktowanie bezosobowo to tam norma”
„Już 2 lata temu jak się zwalniałem był cyrk na kółkach. Propaganda, cenzura, wykorzystywanie pracowników do granic możliwości. (…) Chwilę przed moim odejściem były 2 przypadki zawału w pracy i jedno samobójstwo”
„Też pracowałam z synem w tym zakładzie , niestety po 2 latach mieliśmy dość i się zwolniliśmy”
To tylko niektóre z wpisów.
Chcieliśmy skontaktować się z biurem prasowym koncernu Procter&Gamble, do którego należy łódzka fabryka Gillette i spytać o relacje panujące między szeregowymi pracownikami a przełożonymi. Niestety rozmowa telefoniczna była niemożliwa. Reporter „Super Expressu” został poinformowany, że koncern skontaktuje się z nim drogą mailową.