Horror w łódzkiej fabryce Gillette. 42-latek wtargnął do biura i strzelił do byłego szefa!

Dramatyczne chwile w łódzkiej fabryce Gillette przy ul. Nowy Józefów w Łodzi. W środowy ranek na teren firmy wszedł uzbrojony 42-letni były pracownik i oddał strzały z pistoletu w kierunku jednej z zatrudnionych tam osób. Na szczęście nikomu nic się nie stało.

Strzały w fabryce Gillette w Łodzi

Do zdarzenia doszło 1 kwietnia około godz. 7. Mężczyzna pojawił się w zakładzie, wszedł do biura i strzelił dwa czy trzy razy z broni w kierunku swojego byłego przełożonego, po czym uciekł. Na miejsce natychmiast wezwano policjantów, a z terenu fabryki ewakuowano około 400 osób. Wszystkie obecne na daną chwilę w pracy osoby odliczyły się na zewnątrz, więc było jasne, że nikt nie ucierpiał.

- Należałoby przede wszystkim ustalić, w jaki sposób ten człowiek wszedł do środka - powiedział „Super Expressowi” Dariusz Korganowski, były policjant, obecnie prywatny detektyw. - Nasuwają się pytania, czy miał aktywną kartę wstępu i jak wniósł broń. Czy przechodził przez bramkę do wykrywania metali, czy też został wpuszczony przez znajomego ochroniarza? - dodał.

Negocjacje z uzbrojonym mężczyzną

Zaraz po ewakuacji na miejscu zaroiło się wręcz od policjantów. Niedługo potem do fabryki dotarli kontrterroryści z Łodzi, Poznania i Warszawy. Ściągnięto też sprzęt do zagłuszania i drony. 42-latek został zlokalizowany na terenie przylegającym do zakładów i rozpoczęto z nim negocjacje. Mundurowi podkreślają, że w pierwszej kolejności chcą zrobić wszystko, żeby napastnik się poddał.

- Z tego co wiemy, mężczyzna nie miał pozwolenia na broń. Mamy bezpośredniego świadka zdarzenia, który przebywał także w tym pomieszczeniu biurowym. Ta osoba także została przesłuchana. Bezpośrednio po oddaniu strzałów wiemy, że mężczyzna wybiegł za naszym pokrzywdzonym. Dalej gromadzimy materiał dowodowy - przekazała w rozmowie z Radiem Eska Marta Stachowiak-Klimaszewska z Prokuratury Rejonowej Łódź - Polesie.

Kim jest i dlaczego strzelał?

Na krótko po zdarzeniu policjanci nie udzielali informacji, na temat ewentualnych motywów, którymi kierował się były pracownik. Ustalono jedynie, że przepracował w firmie 14 lat do końca 2024 roku.

Łódzcy policjanci uratowali mężczyznę z pożaru

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki