Sulejów. Śmiertelny wypadek 21-latka. Jego opel rozpadł się na części
Dochodziła godzina 9, kiedy mieszkańcy domów położonych w okolicy cmentarza i kościoła w Sulejowie usłyszeli huk. Ci, którzy wybiegli ze swoich posesji, zobaczyli przerażający widok. Na chodniku przy jezdni, w odległości około 10 metrów od siebie, leżały dwie połówki rozerwanego auta. Na siedzeniu kierowcy bezwładnie leżał nieprzytomny kierowca, 21-letni Daniel P. z powiatu opoczyńskiego.
Wkrótce potem na miejsce przyjechały pierwsze zastępy strażaków, którzy po rozcięciu karoserii samochodu wydostali mężczyznę na zewnątrz. W międzyczasie w pobliżu lądował helikopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który przetransportował 21-latka do szpitala. Lekarze przez dwa dni walczyli o jego życie.
Mama 21-latka prosiła o modlitwę
- Bardzo proszę wszystkich znajomych o modlitwę za mojego syna Daniela, który jest w bardzo ciężkim stanie po wypadku. Trwa trudna operacja. Z serca dziękuję - pisała wkrótce po zdarzeniu w mediach społecznościowych mama mężczyzny.
Niestety obrażenia okazały się zbyt poważne. We wtorek, 1 kwietnia, poinformowano o jego śmierci. Okoliczności wypadku wyjaśniają teraz piotrkowscy policjanci pod nadzorem prokuratury.
- Ze wstępnych ustaleń wynika, że 21-letni kierowca opla astra nie dostosował prędkości, w wyniku czego utracił panowanie nad pojazdem, a następnie uderzył w krawężnik, w słup, a następnie w drzewo, w wyniku czego pojazd się przepołowił – mówi Izabela Gajewska z policji w Piotrkowie Trybunalskim.
Jak nieoficjalnie wiadomo, licznik opla zatrzymał się na liczbie 140 km/h.