Sebastian M. jest oskarżony o spowodowanie śmiertelnego wypadku na autostradzie A1, o czym wielokrotnie pisaliśmy już na naszych łamach. Tym razem, na kolejnej rozprawie, która rozegrała się przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim, mężczyzna wraz ze swoją obroną zmienili nieco taktykę. Zgodnie z doniesieniami portalu BRD24, odstąpiono od koncepcji przygotowanej przez prywatnego eksperta, która sugerowała, że samochód, w którym zginęła trzyosobowa rodzina, mógł poruszać się na kole dojazdowym przy przekroczonej prędkości. Sam Sebastian M. podnosił natomiast, że teoria o jego ucieczce do Dubaju po tragedii jest nieprawdziwa. Przedstawił nawet nowe dowody, mające być potwierdzeniem jego słów. Chodzi o jedno z zaproszeń, które zostało odnalezione przez jego bliskich i przekazane rodzinie.
Czytaj także: Tego Sebastian M. się nie spodziewał. Własny pracownik pogrążył go w sądzie! Aż wszyscy wstali
Dlaczego dopiero teraz? Sebastian M. twierdził, że wcześniej nie przedstawił tego dowodu w sądzie, ponieważ służby odebrały mu dostęp do telefonu i komputera. Zarzekał się, że tego typu zaproszeń było znacznie więcej, lecz bliscy nie byli w stanie odzyskać pozostałych materiałów. "Szczęśliwie", dla niego, odnaleźli przynajmniej ten jeden dokument, więc go dostarczyli. Równocześnie podniesiono wątek przywrócenia komórki podejrzanego do ustawień fabrycznych. Nie udało się jednak ustalić, czy do resetu doszło tuż po wypadku, czy już po zabezpieczeniu telefonu przez policjantów, ani kto i w jakim kraju pousuwał dane z urządzenia.
Chcąc wzmocnić przekaz dotyczący rzekomych nieprawidłowości w sprawie ekstradycji Sebastiana M. do Polski z zagranicznego kraju, oskarżony zaatakował prokuraturę. Zażądał między innymi przedstawienia dokumentów związanych z ekstradycją, takich jak akta postępowania, decyzja ministra sprawiedliwości ZEA, potwierdzenie pozbawienia wolności na terenie Emiratów czy papiery związane z działaniami funkcjonariuszy Komendy Głównej Policji i pracownika polskiej ambasady w ZEA. Szczegóły poniżej.
Prokuratura odpiera zarzuty dotyczące nieprawidłowości przy ekstradycji. Sebastian M. atakuje przed sądem
Sebastian M. twierdził przed sądem, że opublikowano za nim czerwoną notę Interpolu, mimo że już 2 października 2023 roku, czyli kilka dni po decyzji o tymczasowym aresztowaniu i wydaniu Europejskiego Nakazu Aresztowania, złożył pisemne wyjaśnienia w sprawie. Przez dwa miesiące był pozbawiony wolności po zatrzymaniu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, choć - jak twierdził - nie przedstawiono mu części dokumentów związanych z zatrzymaniem i ekstradycją. Wskazywał tym samym na - jego zdaniem - "poważne zaniedbania śledczych".
Zobacz również: Sebastian M. zostanie uniewinniony?! Przerażająca wizja końca procesu. "Walka o miliony złotych"
Prokurator Aleksander Duda, który odnosił się do zarzutów, precyzował że prokuratura nie jest dysponentem akt ekstradycyjnych, a procedura prowadzona jest na szczeblu ministerialnym. Prokuratura Okręgowa w Katowicach zwróciła się wielokrotnie do władz ZEA o przekazanie dokumentów, ale tylko część materiałów została na ten moment dostarczona. Dokumenty dotyczące okresów zatrzymania znajdują się natomiast w aktach sprawy, więc ten zarzut ze strony oskarżonego miałby być "nietrafiony".
Czy taki sposób prowadzenia narracji przyniesie Sebastianowi M. korzyści? Czy mężczyzna uniknie więzienia? To pytania, które zadają w mediach społecznościowych internauci już od jakiegoś czasu. Kolejna rozprawa została wyznaczona na 27 lipca 2026 roku.