Sebastian M. zostanie uniewinniony?! Przerażająca wizja końca procesu. "Walka o miliony złotych"

2026-03-02 14:32

Trwa proces Sebastiana M., oskarżonego o spowodowanie wypadku na autostradzie A1, w którym zginęło małżeństwo wraz z 5-letnim synem. Wśród ostatnich, szokujących doniesień z kolejnych rozpraw, pojawia się wizja końca procesu, w którym oskarżony... triumfuje. Czy to możliwe, że Sebastian M. mógłby zostać uniewinniony? Eksperci wskazują, że mogłaby się wówczas rozpocząć walka o tysiące, a nawet miliony odszkodowania za niesłuszne aresztowanie.

Sebastian M. jest oskarżony o to, że we wrześniu 2023 roku doprowadził do wypadku na autostradzie A1, w wyniku którego zginęła trzyosobowa rodzina: Martyna, Patryk oraz ich 5-letni syn, Oliwier. Mężczyzna miał zdaniem śledczych znacząco przekroczyć dozwoloną na tamtym odcinku drogi prędkość: poruszał się sportowym BMW ponad 250 kilometrów na godzinę. Niektórzy eksperci wskazywali, że mogło to być nawet ponad 300 km / h, stwarzając tym samym zagrożenie dla ruchu drogowego. Prokuratura uważa, że podczas jazdy uderzył w samochód osobowy marki Kia, którym podróżowała rodzina z Myszkowa, i spowodował, że pojazd uderzył w bariery, a następnie zajął się ogniem. Miał też nie podjąć próby ratunku poszkodowanych, którzy spłonęli żywcem w samochodzie. Później sprawca uciekł za granicę, a proces ekstradycji do Polski ciągnął się miesiącami. Proces w końcu ruszył i dziś wzbudza wielkie emocje w całym kraju. 

Czytaj więcej:  Tym zdaniem obrończyni Sebastiana M. oburzyła nawet sąd. Co za tupet, zginęła cała rodzina

I choć Sebastianowi M. formalnie grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, to eksperci zastanawiają się, jaka jest realna szansa na to, że podejrzany jednak nie poniesie odpowiedzialności. Katarzyna Hebda, adwokat reprezentująca oskarżonego, kwestionuje niemal wszystkie ustalenia śledczych. Próbuje dowieść, że to pojazd ofiar był niesprawny technicznie, sugerując nawet gwałtowne zjechanie na pas pędzącego BMW, a nie uderzenie przez jego kierowcę, co wykluczałoby bezpośrednią winę Sebastiana. Mecenaska wskazuje ponadto, że katowicka prokuratura mogła pominąć istotne okoliczności wpływające na rekonstrukcję zdarzenia. Przygotowano w tym zakresie prywatną ekspertyzę, której autorem jest dr inż. Łukasz Gil z Centralnego Biura Ekspertyz Sądowych.

Portal "Gazeta Prawna" przytacza, że oprócz wspomnianego stanu technicznego auta ofiar, w dokumencie wskazano na "szereg nieprawidłowości w pracy prokuratury". - Brak danych z systemów: obrona wytyka brak odczytów z elektronicznych systemów Kii, które mogłyby wskazać kąt skrętu kół czy ciśnienie w oponach w sekundach poprzedzających uderzenie. Alternatywne scenariusze: ekspert sugeruje, że Kia mogła ulec awarii (np. rozerwanie opony), co wyklucza bezpośrednią winę Sebastiana M. za "zepchnięcie" pojazdu - czytamy w materiale.

Gdy przygotowywaliśmy ten artykuł, prokuratura jeszcze nie zajęła stanowiska wobec opinii eksperta, lecz zapowiedziała, że zrobi to w terminie przewidzianym przez procedury. Co istotne, sąd w Piotrkowie Trybunalskim nie jest zobligowany do uwzględnienia dokumentacji, ponieważ została ona przygotowana prywatnie i nie była zlecona przez sąd. Czy jednak Sebastian M. może wyjść na wolność? Szczegóły poniżej.

Sebastian M. będzie mógł ubiegać się o odszkodowanie. Czy taki scenariusz jest realny?

Eksperci z "Gazety Prawnej" wskazują, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy Sebastian M. uniknie odpowiedzialności karnej za to, o co jest oskarżany przez prokuraturę. Jeśli tak by się stało, mógłby ubiegać się o odszkodowanie za czas spędzony w areszcie. Kwota objęłaby straty finansowe oraz zadośćuczynienie za "krzywdę" w postaci niesprawiedliwego zamknięcia. Kwoty mogą oscylować w granicach 6–10 tys. złotych za każdy miesiąc izolacji.

Czytaj więcej:  Szokujące zachowanie Sebastiana M. w sądzie. Mama ofiary się popłakała, rodzina aż wyszła z sali

- Prawo do odszkodowania powstaje przede wszystkim wtedy, gdy postępowanie zostaje prawomocnie umorzone albo oskarżony zostaje uniewinniony - mówi adwokat Paulina Cieślarczyk w rozmowie z "Gazetą Prawną". - Może ono przysługiwać także wówczas, gdy dojdzie do uchylenia wcześniejszego wyroku skazującego lub gdy zapadnie rozstrzygnięcie łagodniejsze, przez które wcześniejsze pozbawienie wolności staje się nieuzasadnione. W praktyce oznacza to, że państwo ponosi odpowiedzialność finansową za niesłuszne pozbawienie wolności, ale dopiero wtedy, gdy sąd ostatecznie stwierdzi, że dana osoba nie powinna była przebywać w areszcie. Dopóki sprawa się toczy, a areszt jest utrzymywany decyzjami sądu, o żadnym odszkodowaniu nie może być mowy. Odszkodowanie obejmuje realne straty materialne, takie jak utracone zarobki, zerwane kontrakty czy koszty poniesione w związku z pobytem w izolacji – podkreśla ekspertka.

Druga kwestia to wspomniane straty niematerialne, jak na przykład "cierpienie psychiczne". Każda sprawa jest oceniana indywidualnie, a pod uwagę bierze się m.in. czas trwania aresztu, warunki izolacji, wiek oskarżonego, sytuację rodzinną i wiele innych. Zwykle kwota oscyluje wokół 10 tysięcy za miesiąc, lecz w głośnych procesach mogłaby też oznaczać walkę o milionowe odszkodowanie. Warto dodać, że to tylko spekulacje i domysły, ponieważ realnej decyzji sądu na tym etapie jeszcze nie jesteśmy w stanie poznać.

Bliscy ofiar, a także internauci, którzy śledzą proces Sebastiana M., nie mają wątpliwości, że ten powinien odpowiedzieć za wypadek na A1. Czy tak się stanie? W "Super Expressie" na pewno będziemy o tym informować na bieżąco.

Galeria zdjęć: Sebastian M. zostanie uniewinniony?! Przerażająca wizja końca procesu. "Walka o miliony złotych"

Sonda
Czy kary za ucieczkę z miejsca wypadku powinny być surowsze?
Pokój Zbrodni - Wojtuś miał tylko 7 miesięcy. Zmarł od ciosów w głowę. Sąd nie miał litości dla ojca

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki