Szokujące zachowanie Sebastiana M. w sądzie. Mama ofiary się popłakała, rodzina aż wyszła z sali

2026-02-10 16:58

Sebastian M., oskarżony o spowodowanie głośnego wypadku na A1, wygłosił oświadczenie przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim. Jego słowa oraz zachowanie okazały się tak mocne, że część rodziny pokrzywdzonych nie wytrzymała i wyszła z sali. Matka ofiary zalała się natomiast łzami, kryjąc twarz w dłoniach. - Nie mogę tego słuchać - powiedziała kobieta. Pełnomocnik poszkodowanych nazwał wystąpienie Sebastiana M. "żenadą". Co takiego wydarzyło się na sali sądowej? Znamy szczegóły.

Sebastian M. brał udział w wypadku, który wydarzył się na autostradzie A1 na wysokości Piotrkowa Trybunalskiego, dokładnie we wrześniu 2023 roku. Przeprowadzone śledztwo ujawniło, że to on miał stać za spowodowaniem zderzenia samochodów, w wyniku którego zginęła trzyosobowa rodzina: kobieta, mężczyzna oraz ich 5-letnie dziecko. Prokuratura nie ma wątpliwości, że to właśnie przez Sebastiana M. poszkodowani ponieśli śmierć na miejscu. Mężczyzna miał jechać ponad 315 kilometrów na godzinę, znacząco przekraczając dozwoloną prędkość. Na nagraniach udostępnionych w mediach społecznościowych widać ponadto, że kierowca BMW jechał w sposób bardzo agresywny i niebezpieczny. Zanim doszło do oficjalnych ustaleń w sprawie, podejrzany zdołał również zbiec poza granice Polski - do Niemiec, a później do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Proces ekstradycyjny przeciągał się w czasie, lecz Sebastiana M. udało się wreszcie ściągnąć z powrotem do Polski w maju 2025 roku.

Czytaj więcej:  Wyciągał ciała ze spalonego auta. "Najpierw kierowcę, potem dziecko". Przerażająca relacja z wypadku na A1

Kilka miesięcy później, we wrześniu, ruszył proces podejrzanego, który śledzi teraz cała Polska. Praktycznie na każdej rozprawie dochodzi do jakichś szokujących scen, ale to, co wydarzyło się teraz, jest zdecydowanie jedną z najmocniejszych rzeczy. Sebastian M. wygłosił bowiem oświadczenie, w którym przekonywał, że jest niewinny, a do wypadku mogła przyczynić się rzekoma usterka osobówki, którą jechała poszkodowana rodzina. Przed sądem w Piotrkowie Trybunalskim zarzucał śledczym złe zabezpieczenie miejsca zdarzenia, a za przyczynę śmierci ofiar obwiniał pożar, który wybuchł w aucie po wypadku, a nie samo zderzenie. 

- Świadek stwierdził, że osoby, które przebywały w aucie, wołały o pomoc. Biegły również wskazuje, że ofiary zginęły w trakcie pożaru. Z tego wynika, że bezpośrednią przyczyną śmierci nie był wypadek, a pożar, do którego doszło - mówił Sebastian M. przed sądem, cytowany przez portal O2.pl.

Prokuratura odpowiada, że to pożaru doszło przecież w wyniku wypadku, więc mechanizm śmierci i jego przyczyna pozostają zachowane. Gdyby do zderzenia nie doszło, nie byłoby wybuchu ognia i ofiar. Ale Sebastian M. brnął dalej, mówiąc że jest osobą niewinną, a w ogóle to "nie doprowadził do wypadku", bo kierowca osobówki miał rzekomo uderzyć w barierki. Szczegóły poniżej.

Prokurator, oskarżyciel posiłkowy i rodziny ofiar nie wytrzymały. Po tych słowach Sebastiana M. pojawiło się wzburzenie i wielkie emocje

Lekceważące podejście Sebastiana M. i umniejszanie swojej roli w spowodowaniu śmiertelnego wypadku w końcu wywołały stanowczą reakcję. Matka jednej z ofiar zalała się łzami, pozostali członkowie rodziny też zaczęli wychodzić z sali. - Nie mogę tego słuchać - mówiła kobieta, opuszczając pomieszczenie. Z kolei oskarżyciel posiłkowy postanowił zaprotestować, podobnie jak przedstawicielka prokuratury. 

- Oskarżony manipuluje faktami. Wybiórczo odnosi się do zebranego materiału dowodowego. Nie ma wątpliwości dotyczących m.in. opinii biegłych, które wskazują na prędkość pojazdu BMW, a także skutek uderzenia - mówiła prokurator Konstancja Paprotna-Tobiczyk z Prokuratury Okręgowej w Katowicach, cytowana przez O2.pl.

Mecenas Łukasz Kowalski, który reprezentuje rodziny ofiar, w jeszcze ostrzejszych słowach odniósł się do oświadczenia Sebastiana M., nazywając jego zachowanie "żenadą". - Poziom tej żenady przekroczył zero. To manipulacja faktami! Bardzo dobrze, że proces jest jawny, że dziennikarze będą się do tego odnosić. (...) Wybiórcze przywoływanie faktów jest charakterystyczne dla oskarżonego - podkreślał.

Proces Sebastiana M. wciąż trwa. Zanim mężczyzna usłyszy wyrok, może jeszcze minąć trochę czasu. Za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym grozi mu kara do 8 lat więzienia. 

Galeria zdjęć: Szokujące zachowanie Sebastiana M. w sądzie. Mama ofiary się popłakała, rodzina aż wyszła z sali

Sonda
Czy kary za ucieczkę z miejsca wypadku powinny być surowsze?
Sebastian M. w Polsce. Tak wyglądały pierwsze chwile po przylocie z Dubaju

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki