Makabryczne odkrycie w apartamencie. Zakrwawiony synek próbował obudzić zamordowaną mamę
Kobieta razem z dwójką dzieci mieszkała w jednym z apartamentowców na luksusowym osiedlu Browarna w Tomaszowie Mazowieckim. Pierwsi lokatorzy wprowadzili się tu nieco ponad 10 lat temu. W sobotę, 28 lutego tego roku zaniepokojeni brakiem kontaktu z 25-latką jej bliscy, przyjechali sprawdzić, co się z nią dzieje. Kiedy weszli do jej lokum zastali przerażający widok. Martwa Oliwia leżała ze krwi, nad nią pochylał się jej również zakrwawiony synek. Próbował obudzić mamę, myśląc, że śpi. Wezwani na miejsce zbrodni policjanci szybko ustalili, że stoi za nią Bartosz T., były partner kobiety, a morderstwo miało miejsce 27 lutego.
- Prokuratura Rejonowa w Tomaszowie Mazowieckim prowadzi śledztwo przeciwko 22-letniemu mężczyźnie podejrzanemu o dokonanie w dniu 27 lutego 2026 roku około godziny 22:40 w Tomaszowie Mazowieckim w mieszkaniu przy ul. Browarnej zabójstwa 25-letniej kobiety przy użyciu niebezpiecznego narzędzia w postaci noża. Sprawca zadając pokrzywdzonej ciosy w okolicę głowy, szyi oraz górnej części grzbietu spowodował obrażenia jej ciała skutkujące zgonem na miejscu zdarzenia. Podejrzany nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu – informowała zaraz po zdarzeniu Dorota Mrówczyńska, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Piotrkowie Trybunalskim.
Rok wcześniej cudem uniknęła śmierci. Teraz przed sądem stanął oskarżony o jej zabójstwo
Mężczyzna podczas przesłuchania nie przyznał się do winy, a teraz stanął przed sądem, który wyłączył jawność procesu. Za zabójstwo grozi mu dożywocie.
Ofiara morderstwa rok wcześniej cudem uniknęła śmierci. W marcu 2025 roku kobieta została ciężko ranna w wypadku samochodowym, do którego doszło na trasie szybkiego ruchu S8. Kiedy wracała do domu samochodem z grupą znajomych, jej auto odmówiło posłuszeństwa. Zatrzymała więc pojazd na poboczu i ustawiła za nim trójkąt ostrzegawczy. Chwilę potem została potrącona przez przejeżdżającego obok busa. Trafiła do szpitala, gdzie przez pierwsze doby utrzymywana była w śpiączce, a za jej oddech odpowiadał respirator. Łącznie spędziła w klinice 8 tygodni, w trakcie których przeszła 10 operacji. Wtedy jej życie udało się uratować. W lutym tego roku niestety nas pomoc nie było już szans.
PS. Imię chłopca zostało zmienione