- 8-letni Fabian był ofiarą przemocy w rodzinie zastępczej Dawida (41 l.) i Karoliny (31 l.) F., którzy znęcali się nad nim fizycznie i psychicznie.
- Chłopiec był bity drewnianymi przedmiotami, zmuszany do klęczenia nago z wyciągniętymi rękami i stania na mrozie za drobne przewinienia.
- Biologiczna matka Fabiana, Bibiana K. ze Świętochłowic, opowiedziała o swoim bólu i szoku po zobaczeniu posiniaczonego syna, obwiniając kuratora za umieszczenie dzieci w tej rodzinie.
- Dawid i Karolina F. oraz 39-letni mężczyzna mieszkający z nimi usłyszeli zarzuty i zostali aresztowani na trzy miesiące, a sprawą zajmuje się prokuratura w Łodzi.
Zgierz. Znęcali się nad dzieckiem ze szczególnym okrucieństwem
Dramat, jaki odbywał się za zamkniętymi drzwiami domu z Zgierzu, wyszedł na jaw po feryjnym wyjeździe rodziny zastępczej na Śląsk. Policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Myślenicach zostali zaalarmowani, że zachowania dorosłych mogą narazić dziecko na utratę zdrowia, a nawet życia. Jak poinformowała później prokuratura, przechodzień nagrał chłopca, który stał w samej piżamie, boso na śniegu i wykazywał oznaki wychłodzenia. Informacje te dotarły do funkcjonariuszy ze Zgierza, którzy 11 lutego odwiedzili Dawida (41 l.) i Karolinę (31 l.) F., prowadzących zawodową rodzinę zastępczą dla siedmiorga dzieci w wieku od roku do 10 lat. Podczas interwencji mundurowi zauważyli, że jedno z dzieci - 8-letni Fabian - ma liczne zasinienia. - 31-letnia kobieta nie potrafiła jednoznacznie wyjaśnić, dlaczego chłopiec jest posiniaczony. Upierała się, że spadł ze schodów. Wezwani na miejsce ratownicy medyczni potwierdzili, że ślady u chłopca mogą być wynikiem pobicia - poinformował kom. Adam Dembiński z KPP w Zgierzu. Pracownicy Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie zabezpieczyli pozostałe dzieci, a 8-latek trafił do łódzkiego szpitala celem przebadania. Prokuratura wszczęła śledztwo, które od samego początku pokazuje skalę okrucieństwa wobec zaledwie 8-letniego dziecka.
- Jak wynika ze zgromadzonego materiału dowodowego, wobec pokrzywdzonego stosowano różne formy przemocy fizycznej oraz psychicznej: był wyzywany obelżywymi słowami, bito go drewnianymi przedmiotami, jak również stosowano wobec niego kary polegające na klęczeniu nago z wyciągniętymi rękami bądź staniu na zewnątrz na mrozie. Kary wymierzano mu za to, że nie mógł znaleźć bielizny bądź zapomniał wyprowadzić psa - przekazał prok. Paweł Jasiak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
W sprawie zatrzymane zostały trzy osoby: Dawid i Karolina F., a także 39-latek, który z nimi mieszkał. Wszyscy usłyszeli zarzuty obejmujące znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad małoletnim, spowodowania uszczerbku na zdrowiu oraz narażenia małoletniego na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia bądź ciężkiego uszczerbku. Zostali tymczasowo aresztowani na trzy miesiące.
Biologiczna matka Fabianka przerwała milczenie
W rozmowie z „Faktem” do sprawy odniosła się biologiczna matka maltretowanego chłopca - 29-letnia Bibiana K., mieszkanka Świętochłowic (woj. śląskie). Jak się okazuje, oprócz Fabianka w rodzinie zastępczej pod Łodzią była też jego młodsza siostra, 6-letnia Klaudia, która wymagała specjalnej troski z powodu padaczki. Dlaczego dzieci trafiły do rodziny zastępczej?Zdaniem kobiety stało się to przez „kłamliwe sprawozdanie kuratora”, które przekonało sąd do tymczasowego odebrania jej pociech. - Nieodebrane dziecko z przedszkola na czas - tłumaczy w rozmowie z „Faktem” pani Bibiana, dodając, że w jej domu nigdy nie było żadnych interwencji policji, żadnych problemów z alkoholem, ani przemocy.
Dzieci miały wrócić do kobiety 22 stycznia. Tak się jednak nie stało. Jak podaje „Fakt” dwa dni wcześniej rodzina zastępcza wysłała do Sądu Rejonowego w Chorzowie pismo, w którym twierdziła m.in. że biologiczna matka źle karmiła dzieci i nie dbała o ich higienę. Fabian i Klaudia decyzją sądu zostali więc pod opieką Dawida i Karoliny F.
„Serce mi pękło”
W lutym do pani Bibiany zadzwonił pracownik OPS ze Świętochłowic, że u rodziny zastępczej wyszła przemoc wobec dziec. - Usłyszałam: "córka jest cała, już jest w placówce w Katowicach. Fabian jest cały posiniaczony, trafił na badania do w szpitalu". Prawie zemdlałam. Mój ojciec mnie trzymał, bo się osuwałam na ziemię - wspomina w rozmowie z „Faktem kobieta.
Gdy odnalazła swoją córkę, niedługo potem do placówki przyjechał również jej synek. - Widziałam go z daleka. Małe ciałko, a na nim siniaki. Wszędzie. Na rękach, nogach, plecach. Cały był pobity. Serce mi pękło - relacjonuje kobieta. - Zapytałam tylko raz: "Kto ci to zrobił, kochanie?". A Fabianek odpowiedział: "Ciocia mi to zrobiła" - dodaje.
Bibiana K. nie rozumie, dlaczego jej synowi wyrządzono tyle zła. Zadano tyle bólu i cierpienia. - Oddałam dzieci, bo kazali. A teraz Fabian jest posiniaczony. Nigdy im tego nie wybaczę. Czekam na wyjaśnienia. Wciąż nie mogę zabrać dzieci z placówki w Katowicach. Moje serce pękło na pół - mówi „Faktowi” 29-latka.