Biegli potwierdzili, jak szybko Sebastian M. jechał A1. Szok! "Nie spotkaliśmy się z tym nigdy wcześniej"

2026-09-22 11:50

Podczas ostatniej rozprawy w procesie Sebastiana M. naprawdę sporo się wydarzyło. Z sali wyproszono jednego z adwokatów mężczyzny, pojawiły się wnioski podważające opinie ekspertów, a jednocześnie biegli potwierdzili, jak szybko oskarżony jechał autostradą A1, gdzie według prokuratury doprowadził do śmiertelnego w skutkach wypadku. Padła konkretna liczba, bardzo wysoka. - Nie spotkaliśmy się z tym nigdy wcześniej - przyznali wprost specjaliści.

Sebastian M. jest oskarżony o to, że we wrześniu 2023 roku doprowadził do wypadku na autostradzie A1, w wyniku którego zginęła trzyosobowa rodzina: Martyna, Patryk oraz ich 5-letni syn, Oliwier. Mężczyzna miał zdaniem śledczych znacząco przekroczyć dozwoloną na tamtym odcinku drogi prędkość: poruszał się sportowym BMW ponad 250 kilometrów na godzinę. Niektórzy eksperci wskazywali, że mogło to być nawet ponad 300 km / h, stwarzając tym samym zagrożenie dla ruchu drogowego. Prokuratura uważa, że podczas jazdy uderzył w samochód osobowy marki Kia, którym podróżowała rodzina z Myszkowa, i spowodował, że pojazd uderzył w bariery, a następnie zajął się ogniem. Miał też nie podjąć próby ratunku poszkodowanych, którzy spłonęli żywcem w samochodzie. Później sprawca uciekł za granicę, a proces ekstradycji do Polski ciągnął się miesiącami. Proces w końcu ruszył i dziś wzbudza wielkie emocje w całym kraju.

Czytaj także: Nowe fakty w procesie Sebastiana M. Zaskakująca wpadka i wyrzucony z sali adwokat

Na ostatniej rozprawie, która odbyła się we wrześniu 2026 roku, naprawdę sporo się wydarzyło. Sąd w Piotrkowie Trybunalskim wezwał trzech biegłych, którzy rekonstruowali wypadek i wydali opinię zasadniczą oraz uzupełniającą w tej sprawie. Obrona, która próbowała podważyć wiarygodność oficjalnych opinii, przygotowała do świadków aż 60 pytań. Przesłuchania były więc długie. Jednocześnie mecenasi reprezentujący Sebastiana M. zaliczyli wizerunkową wpadkę. Spośród dwóch nowych adwokatów, którzy dołączyli do mec. Katarzyny Hebdy, jeden musiał opuścić salę rozpraw. Okazało się bowiem, że nadal jest pracownikiem spółki z grupy Azoty i nie może w związku z tym łączyć dwóch funkcji.

Co ciekawe, biegli potwierdzili przed sądem, z jaką prędkością miał poruszać się Sebastian M. po autostradzie A1. Z ekspertyzy wynika, że jego BMW pędziło z prędkością od 315 do nawet 329 kilometrów na godzinę. Ogromna liczba! Na sali wiele osób zamurowało. - Nie spotkaliśmy się wcześniej z takimi prędkościami na drodze - powiedział jeden z biegłych z zespołu ekspertów, którzy rekonstruowali moment katastrofy na A1. 

Obrona próbuje podważyć wiarygodność opinii biegłych. Proces Sebastiana M. zbliża się ku końcowi

Wbrew oficjalnej opinii ekspertów, obrona Sebastiana M. próbuje podważyć wiarygodność oraz metodologię prowadzonych badań. Przygotowano do biegłych kilkadziesiąt pytań, znalazła się też odrębna opinia, przygotowana jednak przez prywatnego eksperta. Wszystko wskazuje na to, że sąd nie weźmie jej pod uwagę. Proces, który ruszył jesienią ubiegłego roku, powoli zmierza do końca. Czekają nas jeszcze na pewno mowy końcowe, a później werdykt. Sebastianowi M. za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym grozi do 8 lat więzienia.

Galeria zdjęć: Biegli potwierdzili, jak szybko Sebastian M. jechał A1. Szok! "Nie spotkaliśmy się z tym nigdy wcześniej"

Sonda
Jak oceniasz zachowanie Sebastiana M. podczas procesu dotyczącego wypadku na A1?
Pokój Zbrodni - Wjechał w małżeństwo samochodem, przycisnął ofiary do ściany. Sąd potraktował go łagodnie

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki