Płonąca pułapka na autostradzie. Ruch w stronę Poznania stanął
Wszystko rozegrało się błyskawicznie w poniedziałkowe popołudnie, 16 lutego. Tuż przed godziną 16:00 spokojna podróż autostradą A2 zamieniła się w koszmar dla wielu podróżnych. Na wysokości 389. kilometra w województwie łódzkim jeden z pojazdów nagle stanął w płomieniach. Kierowcy jadący w stronę Poznania byli świadkami dramatycznych scen. Ogień trawił samochód dostawczy w zastraszającym tempie, a nad trasą momentalnie uniosły się gęste kłęby czarnego dymu, widoczne z dużej odległości.
Sytuacja była niezwykle groźna, zwłaszcza biorąc pod uwagę cenny i wrażliwy ładunek, jaki znajdował się wewnątrz płonącej maszyny. Jak przekazał portalowi lowicz24.eu młodszy brygadier Tomasz Ledzion, oficer prasowy PSP w Łowiczu, w pojeździe przewożona była elektronika. Na miejsce natychmiast ruszyły służby, by opanować szalejący żywioł. Do walki z ogniem skierowano znaczne siły: dwa zastępy z OSP Łyszkowice, jeden z OSP Czatolin oraz jednostkę z Łowicza. Strażacy toczyli zaciętą walkę z ogniem na środku autostrady.
Około godziny 17:00 wciąż trwało dogaszanie zgliszcz. Choć widok płonącego auta wyglądał przerażająco, z miejsca zdarzenia napłynęły też dobre wieści – wstępnie nie odnotowano osób poszkodowanych. Niestety, zmotoryzowani muszą uzbroić się w ogromną cierpliwość. Pas w kierunku Poznania został całkowicie zablokowany przez służby. Teraz śledczy i eksperci będą musieli ustalić, co dokładnie doprowadziło do tego niebezpiecznego zdarzenia, które sparaliżowało jedną z najważniejszych tras w Polsce.