Michał i Emilia zginęli w aucie koleżanki. Martyna N. usłyszała wyrok. „Nie ugaszę państwa bólu”

2026-02-16 17:30

Nieco ponad trzy lata temu Agnieszka Szafranska pochowała na jednym z toruńskich cmentarzu swoją córkę, Emilię (18 l.). W tym samym czasie Violetta Jopek odprowadziła w ostatnią drogę swojego syna, Michała (20 l.). Oboje zginęli w potwornym wypadku, do którego doszło na autostradzie A2 w pobliżu Brzezin koło Łodzi. Oskarżona o jego spowodowanie ich koleżanka, Martyna N. (20 l.), została skazana przez sąd I instancji na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata. Rodziny zmarłych nie zgodziły się z tym wyrokiem i złożyły od niego apelację domagając się kary bezwzględnego więzienia. Sąd odwoławczy wydał właśnie orzeczenie w tej sprawie.

Tragedia na A2. Dwie osoby zginęły

Był 7 stycznia 2023 roku. Troje znajomych – Martyna N., Emilia Szafrańska i Michał Jopek - wracało samochodem marki BMW z Warszawy do swojego swojego rodzinnego Torunia. Lada dzień cała trójka miała bawić się na studniówce II LO. Niestety na wysokości miejscowości Nowostawy Dolne samochód, za kierownicą siedziała pierwsza z nastolatek, stracił przyczepność, zjechał na lewy pas drogi, uderzył w inny pojazd i dachował. Podróżujący ze swoimi koleżankami młody mężczyzna wypadł z auta, uderzył głową o beton i zginął na miejscu. Emilia została zakleszczona w kabinie. Ratownicy zdołali ją uwolnić, lekarze nie byli jednak w stanie uratować jej życia. Z całej trójki została jedynie Martyna N., która odniosła niewielkie obrażenia.

Martyna N. stanęła przed sądem

Niemal równo po tych wydarzeniach w sądzie w Brzezinach rozpoczął się proces Martyny N., oskarżonej o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Kobieta od początku nie przyznawała się do winy.

- Wracaliśmy do Torunia – opowiadała przed sądem. - Nagle zobaczyłam, jak z prawej strony, ze stacji benzynowej wyjeżdża jakiś samochód, który zajechał mi drogę, odbiłam odruchowo na lewo, ale tam było już jakieś inne auto. Wpadłam w poślizg i dachowałam.

Prawomocny wyrok

Sąd Rejonowy w Brzezinach uznał jednak jej tłumaczenia za niewiarygodne i wymierzył jej karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata i nałożył na nią trzyletni zakaz prowadzenia pojazdów. Rodziny ofiar wypadku odwołały się od tego orzeczenia, domagając się bezwzględnego pozbawiania wolności i dłuższego okresu zakazu kierowania aut. Sąd II instancji uwzględnił tylko ten drugi punkt, decydując, że Martyna N. nie będzie mogła prowadzić samochodu przez cześć lat. Kara więzienia w zawieszeniu została utrzymana. Sąd uznał bowiem, że do wypadku doszło z winy nieumyślnej oskarżonej.

- Nie chcę sobie jako ojciec wyobrażać, jaką państwo przeżywacie traumę i tragedię związaną z całą tą sytuacją – mówił sędzia Grzegorz Gala. - Państwa oburzenie na to, że pani oskarżona dalej korzysta z portali społecznościowych, że czasami się uśmiecha, wynika z naszego większego doświadczenia i z naszego bólu. Natomiast, czy od młodej osoby, która pewnie przeszła również wielką traumę, można wymagać, żeby teraz po tej tragedii zaprzestała normalnego życia? Na zawsze i bezwzględnie? Mielibyśmy wtedy trzy ofiary. Proszę odpowiedzieć sobie na pytanie, czy w takiej sytuacji państwa dzieci chciałby, by ta osoba trafiła do więzienia. Nie ugaszę państwa bólu, proszę mi to wybaczyć, ale czuję się do tego upoważniony jako ojciec i jako osoba, która stara się zrozumieć państwa ból. Uważamy, że według prawa jest to najlepsze rozwiązanie. Państwo oczywiście mają prawo do swojej oceny.

Wyrok jest już prawomocny.

Za zabójstwo grozi dożywocie. A wiesz, ile można dostać za inne przestępstwa?
Pytanie 1 z 12
Jaka kara więzienia grozi za kradzież w włamaniem?
Pokój Zbrodni - Zabił Darka, zawinął w dywan i zakopał. Kulisy mordu na Bielanach

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki