Dopadł żonę podczas wiejskiej zabawy. Mariusz zgwałcił i udusił Agatę

Wydawało się, że w życiu zawodowym i prywatnym jest spełniona. Ceniona dentystka, przewodnicząca Rady Rodziców w miejscowej szkole, członkini Koła Gospodyń Wiejskich, mężatka, mama dwójki dzieci. A jednak nie dane jej było cieszyć się pełnią szczęścia, bo nad małżeństwem Agaty D. (†39 l.) ze wsi Chojne koło Sieradza (woj. łódzkie) zaczęły zbierać się ciemne chmury, a sąd miał wkrótce orzec rozwód. Kobieta te problemy przypłaciła własnym życiem. Została najpierw brutalnie zgwałcona przez własnego męża, a potem uduszona!

Mąż zgwałcił i udusił Agatę na parkingu

31 sierpnia 2019 roku na długo zapadł w pamięci mieszkańców tej liczącej nieco ponad 1000 mieszkańców wioski. Nie tylko dlatego, że tego dnia na miejscowym boisku odbywał się Gminny Piknik Rodzinny organizowany przez miejscowe Koło Gospodyń Wiejskich, ale przede wszystkim z powodu wydarzeń, które już po zapadnięciu zmroku działy się kilkadziesiąt metrów dalej, na samochodowym parkingu.

Tam przy dobiegających z głośników dźwiękach muzyki, odgłosach rozmów i śmiechów uczestników zabawy, życie traciła Agata D.

Kobieta na imprezę przyjechała swoim autem. Razem z innymi jej uczestnikami świetnie się bawiła. Kiedy postanowiła wrócić już do domu, obok jej samochodu czyhał na nią pijany mąż, 38-letni wówczas Mariusz D. Rzucił się na nią, ręką zakrył usta, żeby nie krzyczała i brutalnie zgwałcił. Potem zacisnął dłonie na jej szyi. Jej ciało zostało znalezione następnego dnia rankiem. Leżało obok samochodu.

- Z przeprowadzonej sekcji zwłok wynika, że powodem zgonu było gwałtowne zablokowanie otworów oddechowych, czyli uduszenie - mówiła zaraz po zbrodni Jolanta Szkilnik, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Sieradzu.

Mąż-morderca skazany

Mieszkańcy wsi byli wstrząśnięci. Choć pani Agata sprowadziła się z rodziną tam raptem kilka lat wcześniej z pobliskiego Sieradza, szybko zyskała sympatię wszystkich mieszkańców. Dlatego jej śmierć była dla nich ogromnym szokiem. - To była taka wspaniała kobieta, angażowała się w życie naszej wsi - mówili sąsiedzi. Z mężem Mariuszem i dwójką dzieci mieszkała w pięknym nowym domu. Prowadziła dwa gabinety dentystyczne, udzielała się też społecznie.

Niestety, w jej małżeństwie nie działo się najlepiej. Wkrótce miał zostać orzeczony rozwód, z którym Mariusz D. nie chciał się pogodzić. To pchnęło go do zbrodni. Mężczyzna został zatrzymany niedługo po odkryciu zwłok, a prokurator postawił mu zarzut zabójstwa i zgwałcenia ze szczególnym okrucieństwem. Przyznał się do winy.

Kiedy przebywał w areszcie tymczasowym, został poddany obserwacji psychiatrycznej. Z opinii biegłych medyków wynikało, że z powodu upojenia alkoholowego w momencie popełnienia zbrodni miał ograniczoną zdolność rozpoznania znaczenia czynu oraz pokierowania swoim postępowaniem, co jak się później okazało, miało wpływ na wysokość kary.

W czerwcu 2020 roku w Sądzie Okręgowym w Sieradzu rozpoczął się jego proces. Z uwagi na drastyczny charakter sprawy toczył się z wyłączeniem jawności. Po kilku miesiącach, w październiku zapadł wyrok. - Sąd wymierza oskarżonemu karę 13 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności - ogłaszał sędzia Marek Podwójniak. - Na podstawie artykułu 77 paragraf 2 Kodeksu Karnego sąd orzeka, że warunkowe zwolnienie oskarżonego z odbywania kary pozbawienia wolności nie nastąpi wcześniej niż po odbyciu przez niego co najmniej 9 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności - dodawał.

Sąd orzekł także, że wobec dzieci i najbliższej rodziny ofiary, łącznie pięciu poszkodowanych osób, Mariusz D. ma zapłacić zadośćuczynienia na łączną kwotę 290 tys. zł.

Pokój Zbrodni - Zabójstwo Anny z Raszyna
Sonda
Czy przemoc wobec kobiet w Polsce to częste zjawisko?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki