Wyprzedzała auto, wjechała w motocyklistów
Był 8 maja 2021 roku. Tomasz Garsztka (43 l.) z ukochaną Beatą Juszczak (42 l.) jechali motorem marki Suzuki ulicą 11 listopada w Aleksandrowie Łódzkim od strony Lutomierska. Obok nich Hondą podążał ich przyjaciel Przemysław Bartczak (42 l.). W przeciwnym kierunku swoim Jeepem poruszała się 23-letnia wówczas Agnieszka Z. Niestety, kobieta w pewnym momencie rozpoczęła manewr wyprzedzania jadącego przed nią samochodu. Zjechała na lewy pas i w tym momencie czołowo zderzyła się z motocyklistami. Obaj jadący na jednośladach mężczyźni zginęli na miejscu. Pani Beata trafiła do szpitala, ale jej obrażenia były tak poważne, że lekarzom nie udało się jej uratować.
Agnieszka Z. skazana, ale wciąż nie za kratkami
W styczniu 2022 roku rozpoczął się proces Agnieszki Z., w którym odpowiadała za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Sąd w Zgierzu skazał ją na 5 lat więzienia. - Doszło do rażącego naruszenia przepisów - argumentowała wyrok sędzia Monika Pawlica. - Oskarżona ponad dwukrotnie przekroczyła obowiązującą w miejscu wypadku prędkość. Rozpoczęła manewr wyprzedzania, choć nie musiała tego robić. Wtedy nie doszłoby do zdarzenia - tłumaczyła.
Od tego orzeczenia odwołali się zarówno członkowie rodzin zmarłych, domagając się znacznie surowszej kary, jak i sama sprawczyni wypadku. Ona wnioskowała o uniewinnienie. Sąd II instancji w kwietniu ubiegłego roku utrzymał jednak zaskarżony wyrok, a przewodniczący składu sędzia Grzegorz Gała na postawie Agnieszki Z. nie zostawił suchej nitki. - Wniosek o uniewinnienie wygląda absurdalnie - mówił. - Do oskarżonej nie dotarł wciąż ogrom tego dramatu i cierpienia jakie doświadcza tak wiele osób. Oskarżona przedkłada swój interes ponad wszystko - tłumaczył.
Choć od ponad roku wyrok jest prawomocny, kobieta nie trafiła do więzienia. Najpierw w sądzie złożyła wniosek o odroczenie wykonania kary, argumentując to koniecznością odbycia stażu zawodowego w kierunku lekarza stomatologii, na co sąd wyraził zgodę. Następnie jej obrońca wystąpił z kolejnym wnioskiem o odroczenie, tym razem z powodu złej kondycji psychicznej skazanej. Sąd po zasięgnięciu opinii biegłego lekarza zdecydował, że przez kolejny rok Agnieszka Z. nie znajdzie się za kratkami. Prokuratura już złożyła zażalenie na tę decyzje, wskazując na możliwe powiązania biegłego z wywodzącą się ze środowiska medycznego rodziną skazanej kobiety.
- Sąd oparł się przy odroczeniu na opinii biegłego, która w ocenie prokuratury była niejasna i wewnętrznie sprzeczna - mówi Paweł Jasiak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi. - Z uwagi na wyłączenie przez sąd jawności w tym zakresie niemożliwe jest przytoczenie dalszych szczegółów. Wnioski oskarżyciela publicznego o powołanie nowego zespołu biegłych składane jeszcze na posiedzeniu zostały oddalone. W związku z tym prokuratura skierowała do sądu Okręgowego w Łodzi zażalenie. Podniesiono w nim wskazane wyżej wątpliwości. Prokurator wskazał także - poza kwestiami merytorycznymi - że biegły wydający w tej sprawie opinię należy do tego samego środowiska zawodowego co skazana i członkowie jej rodziny, co jest powodem osłabiającym zaufanie do jego bezstronności. Ponadto prokurator wniósł o przeprowadzenie szeregu dowodów, takich jak dopuszczenie opinii innych psychiatrów, czynnych zawodowo w województwie innym niż łódzkie, a w dalszej kolejności o zmianę postanowienia i nieodraczanie kary - wyjaśnił prokurator.