Spis treści
Prokuratura sprawdza, jak wykorzystywano zasiłki
Śledczy analizują okoliczności tragedii, do której doszło w miejskiej kamienicy. Jak przekazał Radiu ESKA Paweł Jasiak z Prokuratury Okręgowej w Łodzi, postępowanie dotyczy „nieumyślnego spowodowania śmierci”.
– Kamienica pozostawała w zasobach miejskich, a lokatorom proponowano inne miejsca pobytu, jednakże odmówili przeniesienia – wyjaśnia prokurator. – Badany jest wątek, czy zasiłki otrzymywane przez nich z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej były faktycznie wykorzystywane na ogrzanie lokali, czy też na inne cele.
Jak dowiedzieli się dziennikarze Radia ESKA w MOPS, oboje zmagali się z poważnymi problemami społecznymi.
– Kobieta nie wydała przekazanych jej środków na opał – potwierdza Iwona Jędrzejczyk‑Kazimierczak z łódzkiego MOPS‑u.
Sprzęt ze „Szlachetnej Paczki” sprzedany
Druga z ofiar, 55‑letni mężczyzna, wcześniej otrzymał sprzęt AGD w ramach akcji „Szlachetna Paczka”. Jak ustalili pracownicy MOPS, wyposażenie – w tym piec elektryczny – zostało przez niego sprzedane.
– Niestety z czasem okazało się, że wszystkie te rzeczy zostały przez tego mieszkańca odsprzedane rodzinie, łącznie z piecem elektrycznym – dodaje Iwona Jędrzejczyk‑Kazimierczak.
Według informacji uzyskanych przez dziennikarzy Radia ESKA, oboje zmarli zmagali się z poważnymi problemami społecznymi, które mogły wpływać na ich decyzje i sposób funkcjonowania.
„W takich warunkach nie da się żyć”. Dramat mieszkańców Malinowej
Pozostali lokatorzy kamienicy nie kryją oburzenia i bezradności. Warunki, w jakich żyją, określają jako skrajnie trudne.
– Nie ma wody, nie ma grzania i dużo osób nie ma prądu. Ciężko żyć – mówi jeden z mieszkańców. – Sąsiad mówił, że w jednym mieszkaniu nie pali. To 3 stopnie.
Inna lokatorka dodaje, że podstawowe potrzeby są dla nich codziennym wyzwaniem. – No ludzie bez wody, bez niczego. Prosić się o wszystko trzeba. Żeby w XXI wieku nie mieć wody. Ludzie kochani. No litości na Boga! Ani ubikacji, do szamba trzeba chodzić. To jest tragedia!
Obecnie w kamienicy zamieszkanych jest jedynie 7 z 20 lokali. Mieszkańcy liczą, że po tragedii władze miasta podejmą zdecydowane działania, które poprawią ich sytuację i zapobiegną kolejnym dramatom.