Działkowiec skatował znajomego na śmierć, bo wpadł w amok. „Nie było miejsca na ciele bez obrażeń”

2026-11-03 11:13

Kiedy Adam C. (47 l.), mieszkaniec ogródków działkowych przy ul. Ciemnej w Łodzi, zauważył brak swojego telefonu, o kradzież urządzenia posądził przebywającego u niego w gościach Andrzeja M. (43 l.). Między mężczyznami doszło do kłótni, w efekcie której gospodarz wpadł w szał i zatłukł swojego na śmierć. Sąd Okręgowy w Łodzi we wtorek, 3 listopada, wydał wyrok w tej sprawie.

Ogródki działkowe przy ul. Ciemnej lata świetności dawno mają za sobą. Dziś to kilka niszczejących altan, z których jednak nadal chętnie korzystają działkowcy. Jednym z nich do kwietnia ubiegłego roku był jeszcze Adam C. Przebywający tam na stałe mężczyzna nie stronił od spotkań towarzyskich z sąsiadami. Niestety jedno z nich skończyło się tragicznie dla jego gościa, a on sam trafił po nim do aresztu.

Jak ustalili śledczy 27 kwietnia 2025 roku właściciel działki zaprosił do siebie Andrzeja M. Towarzyszył im jeszcze wspólny kolega Grzegorz K. Panowie raczyli się trunkami, aż nagle gospodarz zorientował się, że nie może znaleźć swojego telefonu. O jego kradzież posądził więc gościa, a gdy ten zaprzeczał Adam C. wpadł w szał.

- Wtedy wypchnął pokrzywdzonego z altany działkowej, a następnie szarpał go i wielokrotnie kopał po całym ciele, w tym po głowie i tułowiu nogą w obuwiu, jak również uderzał go po całym ciele pięciami oraz narzędziem tępym, twardym, o wydłużonym kształcie zarówno wtedy, gdy pokrzywdzony stał, jak i później, gdy leżał, powodując u niego liczne obrażenia skutkujące zgonem – grzmiał na sali sądowej prokurator Adam Latuszkiewicz.

Narzędziem, o którym mówił, była drewniana noga od stołu.

Adam C. do zabójstwa się nie przyznał. Potwierdził jednak, że pobił swojego znajomego. Z jego wyjaśnień złożonych w trakcie śledztwa wynika, że działał w amoku.

Sąd Okręgowy w Łodzi w środę, 3 listopada skazał go za to na 18 lat więzienia.

- Nie było żadnego powodu, do tak drastycznego zachowania, bo poszkodowany, jak się później okazało, nie ukradł telefonu. Został on odnaleziony przez policjantów – mówił sędzia Marcin Masłowski. - Tymczasem zachowanie oskarżonego było niezwykle brutalne. Jak sam przyznał, działał w amoku. Na ciele pokrzywdzonego trudno było znaleźć miejsce bez jakichkolwiek obrażeń. Był bity pięściami, kopany i uderzany twardym przedmiotem, którego jednak nie udało się odnaleźć.

Kiedy Adam C. okładał pana Andrzeja, przebywający w ich towarzystwie Grzegorz K. najpierw bezradnie się temu przyglądał, a kiedy skatowana ofiara umierała, nie wezwał do niej karetki. Dlatego mężczyzna został skazany za nieudzielenie pomocy. W więzieniu spędzi rok i 8 miesięcy.

Wyrok jest nieprawomocny.

 

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI