Dziennikarka straciła mamę przez pijanego kierowcę, gdy miała 3 lata. Teraz ostro komentuje sprawę Sebastiana M.

2026-10-22 12:45

Martyna Jaszczołt, dziennikarka stacji TVN, straciła mamę przez pijanego kierowcę, gdy miała trzy lata. Mężczyzna dostał wyrok w zawieszeniu. Teraz, 36 lat później, piraci drogowi wciąż otrzymują niskie kary za swoje przewinienia, nawet gdy w wyniku ich działań giną ludzie. - Nic nie wpłynęło na moje życie bardziej niż tamten dzień i śmierć mojej mamy - wyznała Martyna Jaszczołt. Reporterka postanowiła ostro skomentować sprawę Sebastiana M., o której jest głośno w mediach.

Martyna Jaszczołt, dziennikarka TVN24, podzieliła się w mediach społecznościowych osobistym wyznaniem. Skłoniła ją do tego głośna sprawa Sebastiana M., oskarżonego o spowodowanie śmiertelnego wypadku na A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina. Mężczyzna usłyszał już wyrok: 8 lat więzienia. Zanim jednak zapadła decyzja, pojawiło się nagranie reporterki, które poruszyło wiele osób. Kobieta wyznaje, że jej mama została zabita w podobny sposób, 36 lat temu, kiedy ta miała zaledwie trzy lata. Zdarzenie odcisnęło na niej piętno na całe życie.

- W samochód, którym jechałam ja i moi rodzice, wjechał pijany kierowca ciężarówki. A potem uciekł. Moja mama zginęła na miejscu, ojciec był miesiąc w śpiączce. Ja? Miałam tylko uszkodzoną śledzionę... I zniszczone życie. Sprawca? Dostał wyrok w zawieszeniu. Nic nie wpłynęło na moje życie bardziej niż tamten dzień i śmierć mojej mamy - wyznała Martyna Jaszczołt.

Czytaj także: Obrończyni Sebastiana M. po tym pytaniu nie wytrzymała. Aż wybuchła! "To absolutne kłamstwo"

W obliczu dzisiejszej dyskusji wokół sprawy Sebastiana M., dziennikarka zastanawia się, jak to jest możliwe, że prawie 40 lat później wciąż jazda pod wpływem alkoholu, która może prowadzić do czyjejś śmierci, albo jazda z prędkością 300 km/h, nie są traktowane jak zabójstwo z zamiarem ewentualnym.

- Według biegłych, Sebastian M. w chwili, w której wjechał w auto, którym podróżowała trzyosobowa rodzina, miał na liczniku ponad 300 km/h. W ciągu jednej sekundy pokonał odległość równą długości boiska piłkarskiego. Jechał tak po autostradzie, na której dopuszczalna prędkość wynosi 140 km/h. Zabił trzy osoby. Samochód, w który uderzył, stanął w ogniu. Jak mówił prokurator, z wnętrza auta słychać było krzyk matki, która do końca próbowała swoim ciałem ochronić syna. Cała trójka spłonęła, a sprawcy grozi za to tylko 8 lat więzienia - podkreśliła, nie dowierzając.

Martyna Jaszczołt na koniec zaznaczyła, że nie jest zwolenniczką kary śmierci. - Wręcz przeciwnie, uważam że drogowi mordercy do końca swoich dni powinni patrzeć na życie przez kraty, a cały ich majątek powinien być przekazany ofiarom i ich rodzinom. Bo jeśli wsiadasz za kierownicę pijany albo rozpędzasz samochód do ponad 300 km/h, to musisz wiedzieć, że możesz zabić. Aparat państwa powinien wtedy jasno powiedzieć, co znaczy odpowiedzialność za czyjąś śmierć - podkreśliła.

Jej osobiste, emocjonalne nagranie wywołało lawinę komentarzy i głosów wsparcia. Ludzie nie mają wątpliwości, że prawo musi zostać zmienione. Szczegóły sprawy poniżej.

Sebastian M. dostał 8 lat więzienia po śmierci trzyosobowej rodziny. Sąd miał związane ręce, przepisy nie pozwalają na wyższą karę

Dokładnie 21 października 2026 roku Sebastian M. usłyszał karę ośmiu lat więzienia za wypadek, do którego doszło we wrześniu 2023 roku. Sąd skazał mężczyznę, uznając tak samo jak prokuratura, że doprowadził on do tragedii, w wyniku której zginęła trzyosobowa rodzina: Martyna, Patryk oraz 5-letni Oliwier. Oskarżony przekroczył dozwoloną prędkość, jadąc według biegłych ponad 315 km/h i stwarzając tym samym olbrzymie zagrożenie dla pozostałych uczestników ruchu drogowego. Finalnie Sebastian M. zahaczył swoim autem o samochód osobowy marki Kia, którym podróżowała rodzina z Myszkowa, i spowodował, że pojazd uderzył w bariery, a następnie zajął się ogniem. Młodego małżeństwa i ich dziecka nie udało się uratować, zginęli na miejscu.

Zobacz również: Prawniczka wyjaśnia, czemu wyrok dla Sebastiana M. jest tak niski. "Wielu ludzi uznaje to za niesprawiedliwe"

Oprócz kary więzienia, sąd zdecydował, że skazany musi zapłacić jeszcze zadośćuczynienie po 500 tysięcy złotych dla pięcioro oskarżycieli posiłkowych, bliskich ofiar. O warunkowe przedterminowe zwolnienie Sebastian M. będzie mógł się ubiegać po odbyciu 3/4 kary, czyli po sześciu latach. Orzeczono wobec niego także 15-letni zakaz prowadzenia pojazdów.

Obrończyni mężczyzny, mecenas Katarzyna Hebda, zapowiedziała już złożenie apelacji od tego wyroku, co oznacza, że czeka nas jeszcze proces w drugiej instancji, przed Sądem Okręgowym w Piotrkowie Trybunalskim. Do sprawy będziemy wracać.

Galeria zdjęć: Dziennikarka straciła mamę przez pijanego kierowcę, gdy miała 3 lata. Teraz ostro komentuje sprawę Sebastiana M.

Sonda
Jak oceniasz zachowanie Sebastiana M. podczas procesu dotyczącego wypadku na A1?
Pokój Zbrodni - Hubert B. i śmiertelne potrącenie w Krakowie

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki