Łódź. Śmierć Bohdana Gadomskiego. Skazane małżeństwo walczy o spadek
Sprawa śmierci Bohdana Gadomskiego, znanego dziennikarza muzycznego, wstrząsnęła opinią publiczną 5 lat temu. 71-latek zmarł w marcu 2020 roku w jednym ze szpitali w Łodzi po trzytygodniowej śpiączce wywołanej przedawkowaniem insuliny. Ostatnie tygodnie życia spędził pod opieką małżeństwa Borysa Ł. i Haliny K.-Ł., którzy w ub.r. usłyszeli w związku z tym wyroki.
Wyrok za śmierć dziennikarza muzycznego
Mężczyzna odpowiadał za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego następstwem była śmierć, a sąd uznał, że działał z zamiarem ewentualnym, a więc podając kilkudziesięciokrotnie zawyżoną dawkę insuliny, godził się ze skutkami swojego czynu, w tym zgonem poszkodowanego. Z kolei jego żona została skazana za narażenie pokrzywdzonego na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Borys Ł. usłyszał wyrok 1,5 roku więzienia, a kobieta - 3 miesięcy pozbawienia wolności, ale obydwoje nie przyznali się do winy.
Prokuratura: Małżeństwo niegodne odziedziczenia majątku
Mimo tego orzeczenia małżeństwo ma szansę odziedziczyć spadek po Bohdanie Gadomskim, czemu próbuje zapobiec prokuratura w Łodzi.
- Materiał dowodowy przedstawiony w procesie był wystarczający dla uznania, że powództwo wywiedzione przez prokuraturę jest zasadne. Proces karny zakończył się uznaniem Haliny K.-Ł. winną czynu umyślnego, a pozwanego - winnego czynu nieumyślnego. A zatem spełnili przesłankę niegodności dziedziczenia, która wymaga, żeby spadkobierca dopuścił się ciężkiego umyślnego przestępstwa przeciwko spadkodawcy, a pozwany doprowadził Bohdana Gadomskiego podstępem do sporządzenia testamentu, w sytuacji, kiedy jego stan zdrowia - zarówno psychiczny, jak i fizyczny nie pozwalał na świadome podjęcie decyzji i swobodne wyrażenie woli - powiedziała na rozprawie 31 marca prokuratorka Agnieszka Głuszczak, którą cytuje PAP.
Gadomski zmienia testament krótko przed śmiercią
Majątek po dziennikarzu muzycznym miała odziedziczyć jego wieloletnia przyjaciółka Maria M., ale niespełna miesiąc przed śmiercią Gadomski zmienił nagle swój testament, zapisując wszystko małżeństwu Ł.
- Przez podstęp i manipulację wmówiono Gadomskiemu, że został okradziony przez Marię M. Tymczasem nie toczyło się wobec niej żadne postępowanie w tej sprawie. Mało tego. Przedstawiła skrupulatnie zbierane kwity z bankomatów, kiedy wypłacała pieniądze na prośbę Bohdana Gadomskiego - powiedział przed sądem pełnomocnik przyjaciółki Gadomskiego, cytowany przez PAP.
Wyrok w tej sprawie zapadnie jeszcze w kwietniu.
