ŁÓDŹ. Zrozpaczony mąż i ojciec pochował swoją żonę i córkę. COVID zabił je w cztery dni [FOTO]

Aż trudno sobie wyobrazić ten dramat. Jerzy N. (70 l) najpierw z powodu koronawirusa stracił swoją córkę Sylwię (44 l.), cztery dni później śmiertelna choroba zabrała życie jego ukochanej żonie Jadwidze (68 l.). Dziś (26.11) zrozpaczony mężczyzna pożegnał obie kobiety. W ostatniej drodze towarzyszyły im prawdziwe tłumy.

O tym dramacie pisaliśmy TUTAJ.

Sylwia B. i jej mama Jadwiga od wielu lat związane są z branżą ogrodnicza. Razem z głową rodziny, panem Jerzym prowadziły rodzinne gospodarstwo z 85-letnią tradycją na obrzeżach Łodzi. Ich śmierć jest ciosem dla całego środowiska.

Pierwsza odeszła z tego świata pani Sylwia. Przegrała walkę ze śmiertelnie niebezpiecznym wirusem w środę, 18 listopada. Jej najbliższa rodzina nie zdążyła się jeszcze otrząsnąć po tej śmierci, gdy spadła na nią kolejna tragedia. Cztery dni później, w niedzielę 22 listopada z powodu COVID-19 zmarła mama 44-latki, pani Jadwiga.

Dziś odbył się pogrzeb obu kobiet. Urny z ich prochami spoczęły w rodzinnym grobie. Oprócz najbliższej rodziny, żegnali je przyjaciele, znajomi, przedstawiciele branży ogrodniczej. Łzom nie było końca.

Pani Sylwia była absolwentką Zespołu Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego w Widzewie. Już po zakończeniu nauki chętnie udzielała się w pracach szkoły. Jej pracownicy pożegnali ją we wzruszającym wpisie. „Panująca pandemia zabrała Sylwię w wieku 44 lat. Nasze nauczycielskie serca są pełne bólu. Płaczemy wszyscy, którzy znamy Jurka, Sylwię czy Izę - szczególnych absolwentów, którzy utrzymują i podtrzymują kontakt ze swoją szkołą. Jeszcze w lutym tego roku Sylwia - producentka, specjalistka od uprawy ziół, przeprowadziła warsztaty zielarskie dla uczestników KKZ i uczniów. Radosna, urocza, swobodnie poruszająca się w branży ogrodniczej ze wzruszeniem podkreślała, jak bliska jej sercu jest nasza Szkoła. Dziękujemy, ze byłaś…”

To widzi pacjent chory na COVID-19. Wstrząsający film lekarza