To był milczący, ale niezwykle wymowny protest. Grupa łodzian w minioną środę (23 marca) pojawiła się pod sklepami sieciowymi, które nie wycofały się z Rosji: Auchan, Decathlonem, Subwayem oraz Leroy Merlin. Wszystko, co chcieli przekazać zawarli na transparentach. Przeważały zdjęcia pokazujące skutki wojny w Ukrainie. Przekaz był jasny: "Te firmy nie wycofały się z Rosji - bojkotuj, nie wspieraj wojny!"
- Protestujemy przed sklepami, które wciąż handlują na terenie Rosji i tam zarabiają, mimo tego, że Rosja jawnie zaatakowała Ukrainę i dokonuje aktów terroru wobec ludności cywilnej. Chcemy pokazać sieciom handlowym, że nie zgadzamy się na to, i zachęcić innych do bojkotu tych firm, dopóki nie wycofają się z rynku rosyjskiego - mówi w rozmowie z Gazetą Wyborczą Daniel, jeden z protestujących.
Apele namawiające do bojkotu firm, które nie wycofały się z Rosji pojawiają się również w mediach społecznościowych. Jednak jak się okazuje, wielu klientów nie ma świadomości, które sieci znajdują się na liście.
Przekonał się o tym pan Mateusz, który od środy (23 marca), z ukraińską flagą i kartką z napisem "Wchodząc tutaj, popierasz wojnę" przychodzi pod krakowski sklep Decathlona. W rozmowie z Radio Kraków opisuje różne reakcje ludzi. Wielu z nich przyznaje się do niewiedzy, niektórzy rezygnują z zakupów, inni wychodząc z zakupami nie kryją zakłopotania.
Protestujący wierzą, że taka presja ma sens i mają nadzieję, że człowieczeństwo wygra z pieniędzmi.