Stawał na podium w zawodach. Dziś ogląda świat zza krat
W 2018 roku pisano o nim: „Jeden z najmocniejszych purpurowych pasów w naszym kraju”. Tego samego roku po jednym z treningów w łódzkiej szkole sztuk walki oświadczył się swojej ówczesnej dziewczynie, która akurat zdobyła nominację na niebieski pas.
Wielokrotnie stawał na podium różnych zawodów w swojej kategorii. Dziś świat ogląda zza krat aresztu śledczego w Łodzi, gdzie trafił w związku z brutalnym zabójstwem pochodzącego z Radomska Mateusza S.
Śmierć na ulicy Piotrkowskiej
Według śledczych obaj mężczyźni wpadli na siebie nocą, 4 maja ubiegłego roku, na ulicy Piotrkowskiej, na wysokości numeru 94. Około godziny 3:40 służby ratunkowe zostały powiadomione o leżącym tam nieprzytomnym mężczyźnie. Gdy policjanci przyjechali na miejsce, okazało się, że jeden ze świadków nagrał całe zdarzenie, w którym główną, negatywną rolę odegrał Krystian K. Jak wynikało z zarejestrowanego filmu ubrany w czarną bluzę i krótkie jeansowe spodnie mężczyzna, stosując różne techniki sztuk walki, pozbawił Mateusza S. życia. Mistrz najpierw pobił rywala, a później założył mu dźwignię na rękę, nogą zaś uciskał mocno szyję. Towarzyszący mu mężczyzna odganiał osoby, które próbowały pomóc napadniętemu. Kiedy mieszkaniec Radomska stracił przytomność, obaj uciekli.
Proces trwa
Policjanci, którzy dysponowali ich wizerunkami zatrzymali obu niedługo potem w klubach nocnych przy ul. Piotrkowskiej. Kiedy stróże prawa zakładali im kajdanki na rękach, trwała dramatyczna walka ratowników medycznych o życie Mateusza S. Kilkukrotnie doszło u niego do zatrzymania krążenia. Niestety obrażenia spowodowane przez Krystiana K. okazały się na tyle poważne, że nie udało się uratować życia jego ofiary.
Mistrz sztuk walki został oskarżony o zabójstwo i zasiadł na ławie oskarżonych. Jego proces został jednak na razie odroczony, bo w sądzie nie pojawił się towarzyszący mu tamtej tragicznej nocy kolega, który odpowiada za nieudzielenie pomocy zmarłemu. Krystianowi K. grozi dożywocie.