Spis treści
Ksiądz odwiedził po kolędzie 230 rodzin
Wizyty duszpasterskie już powoli dobiegają końca, więc duchowni z całej Polski decydują się na podsumowania. Na taki krok zdecydował się również ksiądz Akacjusz Cybulski z parafii św. Michała Archanioła w Kutnie. Duchowny na Facebooku opublikował wpis, w którym dokładnie zrelacjonował kolędę 2026 w swojej parafii. Jak sam przyznał - była to kolęda pełna skrajnych emocji, kontrastów i ludzkich historii.
Kolęda 2026 pełna kontrastów
Ks. Akacjusz Cybulski kolędował już po raz ósmy. W mediach społecznościowych napisał wprost, że parafia, w której posługuje, jest miejscem pełnym różnorodności. Podczas wizyt spotykał osoby samotne oraz rodziny wielodzietne, ludzi przeżywających żałobę i tych, którzy przygotowują się do ślubu.
Spotykałem ludzi samotnych i rodziny wielodzietne. Spotykałem tych którzy kilka dni temu kogoś pochowali i tych którzy za kilka miesięcy biorą ślub. Rozmawiałem z tymi którym tydzień temu wykryto raka i z tymi którzy przed paroma dniami dowiedzieli się, że zostaną rodzicami - czytamy w poście na Facebooku.
Co ciekawe, bywało różnie również pod względem przyjęcia kolędy:
Byłem wożony samochodami i chodziłem pieszo. Łapałem za klamkę furtek gdzie powiedziano mi "Nie życzymy sobie" i siedziałem przy stołach gdzie mówiono "niech ksiądz zje jeszcze kawałek".
Zasady wizyty duszpasterskiej. Jest 6 punktów
Od skrajnej biedy po zamożność
Ksiądz nie ukrywał, że podczas kolędy zetknął się z ogromnymi różnicami materialnymi. Spotykał ludzi posiadających drogie samochody oraz takich, którzy nie mają w domu nawet ubikacji.
Byłem w mieszkaniach które mają powierzchnie 40 metrów i mieszka tam 6 osób oraz w domach które mają 140 metrów i jest tam jedna osoba. Rozmawiałem z ludźmi którzy przed domem mieli auto wartości 180 tysięcy i z ludźmi, którzy nie mają w domu ubikacji. Wyjąłem z jednej koperty 300 zł, zaś z drugiej 20 zł - napisał na Facebooku duchowny.
Mimo ogromnych różnic materialnych, życiowych i emocjonalnych, jedno okazało się wspólne dla niemal wszystkich odwiedzonych domów – potrzeba rozmowy i zwykłej, ludzkiej obecności. Kolęda nie była więc tylko formalną wizytą duszpasterską ani kwestią kopert, lecz przede wszystkim chwilą zatrzymania, podczas której ludzie chcieli zostać wysłuchani, opowiedzieć swoją historię i poczuć, że ktoś poświęca im uwagę. Jak pokazuje przykład z Kutna, nawet kilkanaście minut rozmowy może mieć dla wielu osób ogromne znaczenie.