Był sobotni (16.09) wieczór, zbliżała się godzina 20. Patryk, Martyna i Oliwier jechali swoim autem autostradą A1 w stronę Częstochowy. Minęli właśnie Łódź, do domu zostało im jeszcze około półtorej godziny jazdy. Nagle na 339 kilometrze trasy z tyłu ich pojazdu pojawiło się jadące tym samym pasem z ogromną prędkością czarne BMW serii 8.
Czytaj więcej o ofiarach tragedii: Mama Martyny nie powstrzymała emocji. "On wydał wyrok na nasze dzieci"
Świadkowie, którzy widzieli ten samochód już na początku opisywali, że gnało jak szalone. Jego kierowca długimi światłami próbował wymusić na panu Patryku, który prowadził Kię, by zjechał na prawo. Nim jednak mężczyzna zdążył zareagować, doszło do zderzenia. Na filmie, który świadek wypadku umieścił w internecie widać moment uderzenia. Tuż po nim auto rodziny z Myszkowa obróciło się, uderzyło w bariery ochronne i stanęło w płomieniach. Patryk, Martyna i Oliwierek nie mieli szans na ucieczkę. Gdy na miejsce dotarli strażacy i ugasili ogień, znaleźli trzy zwęglone ciała.
Czytaj więcej o sprawie:
Zapadnie wyrok w sprawie Sebastiana M. po wypadku na A1. Decyzja sądu może wielu zaskoczyć
Podejrzanemu o spowodowanie wypadku na A1 Sebastianowi M. grozi maksymalnie 8 lat pozbawienia wolności. Dlaczego tylko tyle? Ten temat szczegółowo wyjaśniamy w tym materiale.
Długi proces Sebastiana M. śledzą doświadczeni reporterzy "Super Expressu". Poniżej zamieszczamy galerię ze zdjęciami z sądu w Piotrkowie Trybunalskim!