- Kierowca BMW chwalił się jazdą 320 km/h, a potem narzekał na zatrzymanie auta przez prokuraturę.
- Prokuratura prowadzi postępowanie w sprawie sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym.
- Mężczyzna twierdzi, że sprawa jest "na wyrost", a prawo nie kieruje się sprawiedliwością.
- Dlaczego internauci zgodnie krytykują kierowcę? Sprawdź, co na to prawo i co grozi za taką jazdę!
Jechał 320 km/h i stracił auto. Kierujący BMW nie rozumie decyzji prokuratury
O kuriozalnym zachowaniu kierowcy BMW poinformował serwis Służby w akcji. Mężczyzna najpierw chwalił się w internecie jazdą z prędkością 320 km/h, a później, również w internecie, narzekał, że prokuratura zatrzymała jego auto jako dowód w sprawie.
- Po rozmowie z adwokatem dochodzimy do wniosku... Tak że tutaj służby... Do wniosku, że jest to sprawa bardzo na wyrost. I medialnie zostało tutaj podjętych dużo kroków nieadekwatnych do sytuacji (...) Możecie sobie sami zinterpretować, o co może chodzić. Także no, prawo funkcjonuje sobie, jak chce, a nie kieruje się sprawiedliwością - powiedział w udostępnionym nagraniu kierowca BMW, który cytuje serwis Służby w akcji.
W tej sprawie jest prowadzone postępowanie przygotowawcze w kierunku czynu z art. 174 Kodeksu karnego, tj. sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym.
Internauci zgodnie krytykują mężczyznę, i to zarówno za chwalenie się niebezpieczną jazdą, jak i późniejsze żalenie się w kolejnym nagraniu.
- No to nie jest 10 czy 20 ponad limit (...) gdzieś musi być granica przy której służby wkraczają zdecydowanie. To też w moim interesie, bo jeżdżę tymi samymi drogami - pisze jeden z użytkowników.