Pędził swoim BMW 320 km/h. Teraz żali się w internecie, że zabrali mu auto!

2026-01-26 15:27

Mężczyzna, który jechał BMW 320 km/h, stracił swoje auto, bo prokuratura w Chorzowie zabezpieczyła je jako dowód w sprawie. Zanim do tego doszło, kierujący sam chwalił się swoimi popisami w internecie, a teraz dla odmiany żali się, że nie ma samochodu. Twierdzi, że śledczy zabrali jego pojazd wskutek m.in. medialnej nagonki.

Zasuwał BMW 320 km. Prokuratura z Chorzowa zabrała mu samochód. Pożalił się w sieci

i

Autor: X, Służby w akcji/ Canva.com Zasuwał BMW 320 km. Prokuratura z Chorzowa zabrała mu samochód. Pożalił się w sieci
  • Kierowca BMW chwalił się jazdą 320 km/h, a potem narzekał na zatrzymanie auta przez prokuraturę.
  • Prokuratura prowadzi postępowanie w sprawie sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym.
  • Mężczyzna twierdzi, że sprawa jest "na wyrost", a prawo nie kieruje się sprawiedliwością.
  • Dlaczego internauci zgodnie krytykują kierowcę? Sprawdź, co na to prawo i co grozi za taką jazdę!

Jechał 320 km/h i stracił auto. Kierujący BMW nie rozumie decyzji prokuratury

O kuriozalnym zachowaniu kierowcy BMW poinformował serwis Służby w akcji. Mężczyzna najpierw chwalił się w internecie jazdą z prędkością 320 km/h, a później, również w internecie, narzekał, że prokuratura zatrzymała jego auto jako dowód w sprawie.

Po rozmowie z adwokatem dochodzimy do wniosku... Tak że tutaj służby... Do wniosku, że jest to sprawa bardzo na wyrost. I medialnie zostało tutaj podjętych dużo kroków nieadekwatnych do sytuacji (...) Możecie sobie sami zinterpretować, o co może chodzić. Także no, prawo funkcjonuje sobie, jak chce, a nie kieruje się sprawiedliwością - powiedział w udostępnionym nagraniu kierowca BMW, który cytuje serwis Służby w akcji.

W tej sprawie jest prowadzone postępowanie przygotowawcze w kierunku czynu z art. 174 Kodeksu karnego, tj. sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym.

Internauci zgodnie krytykują mężczyznę, i to zarówno za chwalenie się niebezpieczną jazdą, jak i późniejsze żalenie się w kolejnym nagraniu.

No to nie jest 10 czy 20 ponad limit (...) gdzieś musi być granica przy której służby wkraczają zdecydowanie. To też w moim interesie, bo jeżdżę tymi samymi drogami - pisze jeden z użytkowników.

Nieprzytomna kobieta leżała na chodniku. Policyjne rodzeństwo ruszyło z pomocą
Super Express Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki