- W Łodzi doszło do pożaru mieszkania, w wyniku którego cała rodzina trafiła do szpitala.
- 43-letni mężczyzna doznał poparzeń, a 27-letnia kobieta i dwoje małych dzieci trafili do placówki medycznej profilaktycznie.
- Dzięki szybkiej akcji ratunkowej strażacy ewakuowali kobietę i dziecko z balkonu, usuwając kraty.
- Co było prawdopodobną przyczyną pożaru i jakich zaleceń udzielają służby, aby uniknąć podobnych zdarzeń?
Łódź. Pożar mieszkania. 4-osobowa rodzina zabrana do szpitala
Cała rodzina z mieszkania przy ul. Kusocińskiego w Łodzi, gdzie wybuchł pożar, została zabrana do szpitala - poinformowała straż pożarna. 43-letni został poparzony, natomiast 27-letnia kobieta i ich dwoje dzieci w wieku 2 i 3 lata trafiło tam profilaktycznie. Zgłoszenie o pojawieniu się płomieni wpłynęło do straży pożarnej w poniedziałek, 5 stycznia, o godz. 23.56, a działania strażaków na miejscu zdarzenia zakończyły się po godz. 1.30.
Zanim na miejsce dotarły służby ratownicze, 43-latek zdążył zabrać jedno dziecko i zanieść je do sąsiadów, natomiast 27-latka wyszła na balkon razem z drugim maluszkiem.
- Strażacy musieli usunąć kraty będące na balkonie, aby ewakuować kobietę i dziecko - relacjonuje bryg. Jędrzej Pawlak, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Łodzi.
Swoje czynności na miejscu pożaru prowadziła również policja.
- Nic nie wskazuje, by mogło tam dojść do przestępstwa. Prawdopodobną przyczyną pożaru było zwarcie instalacji elektrycznej - powiedział w rozmowie z "Super Expressem" kom. Adam Dembiński z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.
Strażacy przypominają przy okazji o instalacji czujki dymu, która może zawczasu ostrzec przez zbliżającym się niebezpieczeństwem.