Przejmujące słowa matki ofiary wypadku na A1. „Cierpimy, panie Sebastianie”

2026-02-20 15:41

Trwa proces Sebastiana M., oskarżonego o spowodowanie tragicznego wypadku na autostradzie A1. W sądzie po raz pierwszy głos zabrała matka zmarłej kobiety, wygłaszając poruszające oświadczenie. Słowa, które skierowała do oskarżonego, łamią serce.

Proces Sebastiana M.

i

Autor: Marian Zubrzycki/ PAP

Mija drugi rok od tragedii, która wstrząsnęła całą Polską. 16 września 2023 roku na autostradzie A1 życie straciła trzyosobowa rodzina: Martyna, Patryk oraz ich 5-letni syn Oliwier. Choć Sebastian M. przez wiele miesięcy unikał wymiaru sprawiedliwości, przebywając w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, ostatecznie stanął przed polskim sądem. Podczas ostatniej rozprawy doszło do momentu, na który czekali wszyscy – głosu udzielono najbliższym ofiar.

„Szaleńcza prędkość dla zabawy”

Małgorzata Duda, mama zmarłej Martyny, wygłosiła oświadczenie, które nie pozostawia złudzeń co do bólu, z jakim mierzy się rodzina. Jak podaje portal TVP Info, kobieta podkreśliła, że tragedia była wynikiem skrajnej nieodpowiedzialności kierowcy BMW, który według biegłych pędził ponad 315 km/h.

- Zdecydowaliśmy się zabrać głos, widząc zachowanie pana oskarżonego i jego rodziny. Odeszli bez pożegnania, co na pewno było wbrew ich woli. O ich odejściu zdecydował pan Sebastian M., który tamtego wieczoru swoją brawurą oraz bezmyślnością narażał na niebezpieczeństwo wszystkich obecnych na drodze 

- mówiła pani Małgorzata przed sądem.

Z relacji matki wynika, że pasażerowie BMW potwierdzili brak jakiegokolwiek pośpiechu. Według niej Sebastian M. traktował jazdę jak rozrywkę:

- Z naszej perspektywy oskarżony prowadził swoje auto z niewyobrażalną wręcz szaleńczą prędkością dla zabawy i bez cienia refleksji nad swoim zachowaniem

- dodawała. 

Ironia na sali sądowej i „luksusowe wakacje”

Rodzina ofiar zwróciła uwagę na uderzającą postawę oskarżonego oraz jego bliskich. Zamiast skruchy, bliscy zmarłych mają dostrzegać uśmiechy i brak zrozumienia skali dramatu. Sebastian M. wciąż nie przyznaje się do winy, sugerując m.in., że to uderzenie w barierki, a nie jego auto, wywołało pożar, w którym ofiary spłonęły żywcem.

- Cierpimy, panie Sebastianie, nie tylko przez pana ciągłe zmiany stanowiska, pana ucieczkę do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, gdzie zafundował pan sobie półtoraroczne luksusowe wakacje pod pretekstem rzekomego wyjazdu w celach biznesowych, czy przez stwierdzenie, że nasze dzieci zginęły w pożarze, a nie w wyniku wypadku samochodowego

-  cytuje słowa matki TVP Info.

Wybiórcze teorie kontra ostatnia rozmowa

Obrona Sebastiana M. próbuje dowieść, że przyczyną tragedii mógł być stan techniczny Kii, w tym użycie koła dojazdowego. Małgorzata Duda stanowczo jednak ucięła te spekulacje, wspominając ostatnie chwile życia swojej córki.

- Zaledwie kilkanaście minut przed śmiercią naszych ukochanych dzieci osobiście rozmawiałam z moją córką przez telefon. Podczas rozmowy nie usłyszałam o problemach związanych z samochodem [...] a jedynie słowa: „mamo zostało nam około dwie godziny drogi i będziemy w domu

- mówiła mama zmarłej Martyny.

Walka o sprawiedliwość do samego końca

Podczas rozprawy przesłuchano również strażaków, którzy opisywali makabryczny widok na miejscu zdarzenia - ubranka i zabawki 5-letniego Oliwiera były rozrzucone na odcinku 200 metrów autostrady. Matka ofiary zapowiada, że nie spocznie w walce o sprawiedliwy wyrok.

- Wierzymy w sprawiedliwość, a istotą sprawy nie jest to, czy stracił pan panowanie nad autem, czy zabrakło refleksu, czy zawiodła maszyna, czy pan tego chciał, czy też nie. Wiemy tylko, że jechał pan znacząco za szybko

- podsumowała Małgorzata Duda (cytat za TVP Info).

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki