Szokujące sceny na procesie Sebastiana M. Adwokat rodziny nie wytrzymał. "Poziom żenady przekroczył zenit"

2026-02-18 20:36

Proces w sprawie jednego z najgłośniejszych wypadków drogowych ostatnich lat trwa, a słowa oskarżonego wywołują w sądzie ogromne emocje. Sebastian M., podejrzany o spowodowanie tragedii na autostradzie A1, w której zginęli rodzice i ich 5-letnie dziecko, nie przyznaje się do winy i podważa ustalenia biegłych. Jego wyjaśnienia doprowadziły bliskich ofiar do łez.

Super Express Google News

Przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim toczy się proces przeciwko Sebastian M., oskarżonemu o spowodowanie tragicznego wypadku na A1. Według prokuratury mężczyzna miał pędzić swoim BMW z prędkością przekraczającą 315 km/h, uderzyć w inne auto i doprowadzić do pożaru, w którym trzyosobowa rodzina spłonęła żywcem. Po tragedii Sebastian M. uciekł za granicę – najpierw do Niemiec, potem do Zjednoczonych Emiratów Arabskich – co znacząco opóźniło jego sprowadzenie do Polski. Ostatecznie ekstradycja doszła do skutku w maju 2025 roku, niemal dwa lata po dramacie.

Czytaj: Wstrząsająca relacja strażaka na procesie Sebastiana M. "Po całej autostradzie porozrzucane zabawki"

Oskarżony konsekwentnie twierdzi, że jest niewinny. W sądzie przekonuje, że winę ponosi zły stan techniczny pojazdu ofiar oraz sam pożar, który – jak utrzymuje – nie był skutkiem jego manewrów. Podczas rozprawy 10 lutego padły słowa, które wywołały oburzenie rodziny zmarłych.

Abstrahując od przebiegu wypadku należy zwrócić uwagę, że świadkowie zeznali, że osoby podróżujące KIA wzywały pomocy. Według biegłego medycyny sądowej, oraz treści materiału dowodowego, osoby poniosły śmierć skutek pożaru a nie kolizji pojazdu – powiedział Sebastian M.

Jak podaje O2.pl, na te słowa natychmiast zareagował pełnomocnik rodziny ofiar, Łukasz Kowalski.

Poziom żenady na tej sali przekroczył zenit. To jest żenada! To manipulacja faktami. Bardzo dobrze, że proces jest jawny, że dziennikarze będą się do tego odnosić. Jedna z pokrzywdzonych opuściła salę i tego nie wytrzymała. Wybiórcze przywoływanie faktów jest charakterystyczne dla oskarżonego – mówił mecenas, cytowany przez portal.

Kolejne rozprawy zaplanowano na 20 i 26 lutego. Sebastianowi M. za zarzucany czyn grozi do 8 lat więzienia.

Sebastian M. przeprosił rodziny ofiar tragicznego wypadku

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki