Sebastian M. usłyszał wreszcie wyrok: 8 lat więzienia za spowodowanie śmiertelnego wypadku na autostradzie A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina, Martyna i Patryk oraz ich 5-letni syn Oliwier. Młode małżeństwo i niewinny chłopiec spłonęli w samochodzie, który wcześniej został strącony z drogi przez pędzące BMW, a następnie uderzył w bariery. Jeden z najmocniejszych momentów finału procesu to ten, w którym sędzia Renata Folkman wyliczała obrażenia ofiar. Zajęło jej to ponad cztery minuty. Aż trudno się tego słuchało, ale skala dramatu powinna być przestrogą i lekcją dla wszystkich piratów drogowych, by taka tragedia więcej nie miała już miejsca.
- Patryk B. doznał rozległych zwęgleń powłok ciała, szczególnie dotyczących głowy, twarzy, szyi oraz tułowia. (...) Doszło do złamania kręgów, rozerwania połączeń więzadłowych, złamania żeber. (...) Martyna D.-B. doznała rozległych zwęgleń powłok ciała, głównie dotyczących głowy, twarzy, przedniej powierzchni tułowia i kończyn, z rozległym wypaleniem ściany części klatki piersiowej i brzucha. (...) Doszło też do obrażeń typu mechanicznego i licznych złamań - wyliczała sędzia Renata Folkman. Większości opisów, z uwagi na ich drastyczność, nie będziemy tutaj dosłownie cytować.
Czytaj także: Obrończyni Sebastiana M. po tym pytaniu nie wytrzymała. Aż wybuchła! "To absolutne kłamstwo"
Najmocniejsza i najbardziej porażająca część wypowiedzi dotyczy oczywiście obrażeń 5-letniego Oliwiera, który podobnie jak rodzice doznał "rozległych zwęgleń". Opis tego, jak bardzo płomienie strawiły jego ciało, i co dokładnie z nim zrobiły, jest drastyczny. Doszło między innymi do odsłonięcia stawów łokciowych i kolanowych oraz obszernych obrażeń głowy, lecz detali, z uwagi na dobro rodziny i bliskich chłopca, nie będziemy w tym materiale ujawniać.
Sędzia Renata Folkman zwróciła też uwagę na to, że licznych złamań w wyniku wypadku doznał pasażer Sebastiana M., czyli Arkadiusz N. - były to obrażenia powyżej siedmiu dni.
- Obrażenia ciała w postaci złamania wyrostka kolczystego kręgu szyjnego, złamania obu nasad łuków kręgów szyjnych, złamania wyrostka poprzecznego prawego kręgu piersiowego oraz rany okolicy czołowej w postaci otarcia naskórka i rany ciętej długości około 2 cm, które to obrażenia spowodowały rozstrój jego zdrowia lub naruszenie czynności narządów ciała - wskazywała sędzia.
Zapadł wyrok, ale to nie koniec sprawy. Obrończyni Sebastiana M. zapowiedziała złożenie apelacji
Przypomnijmy, że do tragedii doszło na autostradzie A1 we wrześniu 2023 roku. Zgodnie z ustaleniami śledczych, oskarżony pędził wówczas swoim BMW ponad 310 kilometrów na godzinę, zahaczył pojazdem o samochód prowadzony przez pokrzywdzonych, i doprowadził w efekcie do ich wypadku. Auto ofiar uderzyło w bariery, a następnie stanęło w płomieniach. Sebastian M. nie udzielił pomocy poszkodowanym, którzy spłonęli żywcem w samochodzie, a niedługo później uciekł za granicę. Po sprowadzeniu do Polski, które zajęło dwa lata, rozpoczął się jego proces.
Zobacz również: Co za bezczelność! Sebastian M. robił to w czasie ogłaszania wyroku. Wyraźnie znudzony, nie do wiary
21 października 2026 roku zapadła decyzja o wymierzeniu mu najwyższej możliwej kary za ten czyn, przewidzianej w kodeksie karnym, czyli 8 lat więzienia. Sąd ponadto zdecydował, że skazany będzie mógł ubiegać się o przedterminowe warunkowe zwolnienie najwcześniej po upływie 3/4 kary. Sebastian M. musi również zapłacić zadośćuczynienia po 500 tys. złotych rodzinie ofiar - dla każdego z pięciu oskarżycieli posiłkowych, czyli łącznie 2,5 mln złotych. Otrzymał też zakaz prowadzenia pojazdów na 15 lat. Jak mówiła sędzia Renata Folkman, o wyroku przesądziły przede wszystkim opinie biegłych, którzy dogłębnie przeanalizowali wszystkie szczegóły wypadku i stan samochodów po zdarzeniu.
Obrończyni mężczyzny, mecenas Katarzyna Hebda, zapowiedziała już złożenie apelacji od wyroku, co oznacza, że czeka nas jeszcze proces drugiej instancji. Do sprawy będziemy wracać.