Śmierć 70-latki na dworcu w Pabianicach. Przez sześć godzin nad jej ciałem przejeżdżały pociągi. Są zarzuty dla konduktorki

2026-10-29 16:18

Konduktorka usłyszała zarzuty w sprawie tragicznego wypadku, do którego doszło na stacji kolejowej w Pabianicach w województwie łódzkim. Pracownica kolei odpowie za nieumyślne spowodowanie śmierci 70-letniej pasażerki.

Tory kolejowe - zdj. ilustracyjne
Autor: Pixabay.com

Dramatyczne wydarzenia rozegrały się w lutym bieżącego roku na stacji w Pabianicach. Funkcjonariusze policji otrzymali informację o odnalezieniu kobiecych zwłok około godziny 8.20 rano. Ciało leżało pod wagonami pociągu PKP Intercity, który kursował na trasie z Wrocławia do Białegostoku.

Z ustaleń prokuratury wynika, że zmarła była pasażerką składu jadącego z Zakopanego do Świnoujścia, który miał postój w Pabianicach około godziny 2.00 w nocy. Seniorka opuściła wagon, ale chwilę później próbowała do niego wrócić, gdy maszynista rozpoczął już jazdę. Właśnie wtedy wydarzył się śmiertelny wypadek.

- Kobieta próbowała wsiąść do pociągu w trakcie jego ruszania, w wyniku czego wpadła między peron a jadący pojazd, a dodatkowo została uderzona stopniami wagonu. Zdarzenie widzieli inni pasażerowie pociągu i poinformowali o tym jego obsługę – mówi Paweł Jasiak z Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Zwłoki seniorki zauważono pod zupełnie innym składem dopiero po upływie ponad sześciu godzin od wypadku. W tym czasie przez pabianicką stację zdążyło przejechać jedenaście kolejnych pociągów.

Specjaliści zajmujący się bezpieczeństwem w transporcie zwracają uwagę na rażące błędy załogi składu relacji Zakopane-Świnoujście. Ich zdaniem obsługa zignorowała obowiązujące procedury i pozwoliła na odjazd pociągu ze stacji mimo niezamkniętych drzwi.

Podejrzana konduktorka złożyła już wyjaśnienia w prokuraturze, jednak kobieta nie przyznaje się do zarzucanych jej czynów. Za to przestępstwo kodeks karny przewiduje karę do 8 lat pozbawienia wolności.

 

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki