Sprawdzili, czy tonącego na Fali Nikodema można było uratować. „Ratownicy siedzieli na swoich wieżyczkach”

W poniedziałek, 28 września, przeprowadzono eksperyment procesowy, który ma odpowiedzieć na pytanie, czy 7-letni Nikoś, który topił się w łódzkim aquaparku Fala, mógł uniknąć śmierci. Kilkudziesięciu policjantów odtworzyło warunki, jakie tragicznego dnia panowały na basenie. Teraz biegły sądowy ma ocenić, czy ratownicy i opiekunki dzieci, wśród których był chłopiec, mogli dostrzec znajdujące się pod wodą dziecko.

  • 7-letni Nikodem utonął 27 lipca na kąpielisku Fala w Łodzi podczas półkolonii, nie zauważony przez ratowników ani instruktorów przez sześć minut.
  • Chłopiec zmarł 10 sierpnia w szpitalu po kilkunastu dniach walki o życie, co doprowadziło do prokuratorskiego śledztwa w tej sprawie.
  • 28 września na zamkniętej Fali odbyła się wizja lokalna z udziałem prokuratury i 45 policjantów. Celem eksperymentu było ustalenie, czy osoby nadzorujące mogły dostrzec tonące dziecko.

Nikoś utonął na półkolonii. Przez sześć minut był pod wodą

Do tragicznych wydarzeń na Fali doszło w poniedziałek, 27 lipca. Nikodem brał udział w półkoloniach, podczas których wspólnie z innymi dziećmi uczył się pływać. W pewnym momencie – jak wynika z zapisów monitoringu – zaczął się zanurzać pod wodą i z niej wynurzać, aż w końcu zniknął pod jej taflą. Przebywał tam przez sześć minut do momentu, kiedy zauważył go przepływający w pobliżu starszy mężczyzna, który zanurkował i wyciągnął go z wody. Żaden z ratowników obecnych wówczas na kąpielisku nie zauważył topiącego się dziecka. Nie dostrzegli go również instruktorzy, pod okiem których miał uczyć się pływać.

7-latek był reanimowany, udało się przywrócić mu funkcje życiowe. W stanie skrajnie złym trafił do szpitala Centrum Zdrowia Matki Polki. Tam na oddziale intensywnej opieki medycznej lekarze przez kilkanaście dni walczyli o jego życie. Niestety nie udało się go uratować. 10 sierpnia medycy stwierdzili śmierć mózgu. Dziesięć dni później odbył się jego pogrzeb.

Śledczy przeprowadzili eksperyment na basenie

W poniedziałek, 28 września Fala została zamknięta dla odwiedzających, a na obiekt wkroczyli śledczy, by przeprowadzić wizję lokalną.

- Eksperyment był prowadzony pod nadzorem prokuratora z prokuratury wojskowej, który posiada szerokie doświadczenie, jeśli chodzi o prowadzenie czynności z tak znaczną liczbą osób – mówi Paweł Jasiak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi. - Na potrzeby tego eksperymentu zostało zaangażowanych 45 funkcjonariuszy policji. Celem było to, aby jak najwierniej odtworzyć warunki tego wypadku. Policjanci zostali ustawieni w tych pozycjach, w których znajdowali się wtedy ludzie w basenie. Ponadto określeni funkcjonariusze ustawili się w pozycjach ratowników, a dwóch funkcjonariuszy ustawiło się w pozycji opiekunek, które czuwały nad tą grupą półkolonii. Wówczas rozpoczęło się nagrywanie eksperymentu. Miał on na celu odpowiedź na pytanie, czy te osoby, które nadzorowały grupę powinny były widzieć topiące się dziecko. Ten eksperyment został przeprowadzony w dwóch wersjach. Pierwsza odzwierciedlała dokładnie warunki, jakie wówczas były, czyli ratownicy siedzieli na swoich wieżyczkach, a opiekunki znajdowały się w pobliżu basenu. Druga wersja była hipotetyczna, zakładająca, że ratownicy powinni chodzić od pozycji do pozycji wzdłuż basenu i obserwować dzieci. Będziemy dysponować dwoma nagraniami. W eksperymencie uczestniczył także biegły z zakresu ratownictwa wodnego. Jego zadaniem będzie teraz odpowiedź na pytanie, czy ratownicy zachowali się prawidłowo.

Sonda
Czy wiesz jak pomóc tonącej osobie?
Pokój Zbrodni - Hubert B. i śmiertelne potrącenie w Krakowie

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki