Spis treści
Dron spadł na teren polskiej jednostki wojskowej. Sprawcą żołnierz
Na początku lutego tego roku na terenie 1. Batalionu Kawalerii Powietrznej w Leźnicy Wielkiej (woj. łódzkie) rozbił się dron. To zdarzenie wywołało zrozumiały niepokój, szczególnie w kontekście obecnej, napiętej sytuacji międzynarodowej i powtarzających się prowokacji przypisywanych stronie rosyjskiej.
Należy zauważyć, że Leźnica Wielka to ważny punkt na wojskowej mapie Polski. Stacjonują tam również 1. Dywizjon Lotniczy, stanowiący część 25. Brygady Kawalerii Powietrznej. Znajduje się tam jedno z największych wojskowych lotnisk w kraju, które służy jako baza śmigłowcowa Wojsk Lądowych, wspierająca operacje powietrzno-szturmowe.
Śledztwo w sprawie upadku drona prowadził Oddział Żandarmerii Wojskowej w Łodzi. Szybko ustalono, że operatorem bezzałogowca był 21-latek. Największym zaskoczeniem okazał się fakt, że był to żołnierz w stopniu szeregowego, pełniący służbę w tej jednostce.
Młody mężczyzna, nie mając odpowiednich uprawnień ani zgody przełożonych, uruchomił swojego prywatnego drona wewnątrz sali żołnierskiej. Próbował wylecieć nim przez okno, jednak z powodu braku umiejętności maszyna rozbiła się tuż po opuszczeniu budynku i uległa zniszczeniu. Szczęśliwie, w wyniku tego zdarzenia nikt nie ucierpiał, nie uszkodzono również żadnego mienia państwowego.
Konsekwencje prawne zabawy drona dla 21-letniego żołnierza
Sprawę przejęła Prokuratura Okręgowa w Łodzi. Śledczy uznali, że 21-latek wykonał lot statkiem powietrznym, naruszając przepisy ruchu lotniczego obowiązujące w danej strefie. Zgodnie z kodeksem, za tego typu przestępstwo grozi kara do 5 lat więzienia.
Jednak pod koniec marca, po dokładnym przeanalizowaniu zebranych dowodów, prokurator zdecydował się na złożenie wniosku o warunkowe umorzenie postępowania na okres jednego roku próby. Dodatkowo sprawca miałby wpłacić 1000 złotych na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.
Przyczyną tej decyzji prokuratury był dotychczasowy wzorowy przebieg służby żołnierza, incydentalny charakter czynu i dalszą przydatność mężczyzny do pełnienia służby w Siłach Zbrojnych RP. Sprawa wciąż toczy się przed Wojskowym Sądem Garnizonowym w Warszawie
Jak wyjaśnił Paweł Jasiak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi. Dodał on również, że w toku postępowania całkowicie wykluczono wątek szpiegostwa lub jakichkolwiek działań na rzecz obcych wywiadów.