Maleńki chłopczyk doświadczył przemocy. Koszmar w Łodzi
O sprawie pisaliśmy już na łamach "Super Expressu" w tym miejscu. Maluszek został przyjęty do szpitala Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi 26 sierpnia. Jego matka w rozmowie z lekarzami utrzymywała, że urazy u synka są wynikiem nieszczęśliwego wypadku. Medycy jednak nie mieli wątpliwości, że chłopczyk padł ofiarą przemocy.
Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy udzielali mu pomocy na numer alarmowy zadzwoniła znajoma 31-latki, która przekazała, że dostała od niej niepokojącą wiadomość o spowodowaniu obrażeń u dziecka. Policjanci szybko ustalili, że dziecko przebywa w szpitalu.
- Po przeprowadzeniu szczegółowych badań medycznych oraz uzyskaniu opinii biegłego lekarza okazało się, że niemowlę doznało poważnych obrażeń - wyjaśnia Paweł Jasiak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
- U chłopca stwierdzono m.in. złamania kości ręki, złamanie kości udowej, a także liczne sińce oraz otarcia w okolicach barku. Matce chłopca przedstawiono zarzut znęcania ze szczególnym okrucieństwem nad osobą nieporadną ze względu na wiek oraz spowodowania uszczerbku na zdrowiu. W trakcie przesłuchania kobieta przyznała się do popełnienia zarzucanego przestępstwa oraz wyjaśniła, że zdenerwowała się na chłopca w trakcie w trakcie przebierania i dlatego wykręciła jego kończyny. Dodała, że bardzo żałuje swojego zachowania. Grozi jej do 10 lat więzienia - przekazuje prokurator Jasiak.
Sąd nie aresztował matki, prokuratura nie odpuszcza
Prokuratura złożyła wniosek o areszt kobiety, na co sąd nie wyraził zgody. Teraz śledczy złożyli zażalenie na tę decyzję. - Prokurator wskazał, że w sprawie zachodzi realna i udokumentowana możliwość bezprawnego wpływania na świadków - mówi Paweł Jasiak.
- W zgromadzonym materiale dowodowym znajdują się informacje potwierdzające, że podejrzana już podjęła konkretne próby oddziaływania na osobę zawiadamiającą o przestępstwie. Po drugie czyn zarzucany 31-latce zagrożony jest karą pozbawienia wolności do lat 10. Perspektywa wymierzenia tak surowej kary naturalnie potęguje obawę ucieczki lub ukrycia się podejrzanej - dodaje.
- Po trzecie sąd stosując wobec podejrzanej dozór wskazał, że areszt wywoła zbyt ciężkie skutki dla 31-latki, nie określając jakie miałyby to być skutki. Wreszcie w postanowieniu sądu powołano się na treść artykułu 259 § 3 kodeksu postępowania karnego, zgodnie z którym zastosowanie tymczasowego aresztowania jest niemożliwe przy przestępstwach zagrożonych karą do 1 roku pozbawienia wolności. Tymczasem jak wskazywano wyżej, przestępstwo zarzucane 31-latce zagrożone jest karą do 10 lat pozbawienia wolności - podkreśla Jasiak.
Co dalej z ofiarą przemocy?
Zażalenie będzie rozpatrywał Sąd Okręgowy w Łodzi. Maluszek cały czas przebywa w szpitalu, gdzie dochodzi do zdrowia. Istniała w związku z tym obawa, że po zakończeniu leczenia wróci do przebywającej na wolności matki. Wiemy jednak, że tak się nie stanie. - Sąd Rejonowy dla Łodzi – Widzewa w Łodzi, w trybie zarządzenia tymczasowego, na czas trwania postępowania w przedmiocie władzy rodzicielskiej, umieścił małoletniego w instytucjonalnej pieczy zastępczej - placówce opiekuńczo - wychowawczej, po zakończeniu jego hospitalizacji, ograniczając tym samym wykonywanie władzy rodzicielskiej przez rodziców nad małoletnim synem - informuje Monika Pawłowska-Radzimierska, rzecznik prasowy ds. cywilnych Sądu Okręgowego w Łodzi.