Horror podczas spaceru z psem. Pastuch elektryczny niemal zabił kobietę

2026-04-24 19:01

Prokuratura skierowała zarzuty wobec dzierżawcy stawu w miejscowości Cesarka, gdzie rok temu rozegrał się prawdziwy dramat. Śmiertelnie porażony prądem został pies, a spacerująca z nim kobieta trafiła do szpitala w stanie śmierci klinicznej. Okazało się, że „pastuch” miał napięcie 230V.

Cesarka. 49-latka ciężko poparzona prądem. Ratowała swojego psa

i

Autor: (2)/ Shutterstock Prokuratura czeka na decydują opinię biegłego dotyczącą wypadku w ośrodku szkoleniowo-wypoczynkowym w Cesarce pod Strykowem 2 maja br. W wyniku porażenia prądem z pastucha elektrycznego ciężko poparzona została przebywająca tam 49-latka, zdj. ilustracyjne

Dramatyczny wypadek podczas spaceru z psem

Zgierska Prokuratura Rejonowa podjęła kroki prawne w sprawie wstrząsającego incydentu z 2 maja 2025 roku. Dzierżawca zbiornika wodnego w Cesarkach pod Strykowem odpowie za umyślne narażenie ludzi na niebezpieczeństwo utraty życia. Ciążą na nim także zarzuty nieumyślnego doprowadzenia do uszczerbku na zdrowiu. Do dramatu doszło, gdy pies zaplątał się w ogrodzenie, które zamiast standardowych 12V zasilane było prądem o napięciu aż 230V. Na ratunek zwierzęciu ruszyli kobieta oraz inny świadek zdarzenia.

Tragedia rozegrała się podczas przechadzki ze zwierzęciem. Kobieta szła w okolicach stawu znajdującego się przy lokalnym kompleksie wypoczynkowym, kiedy jej pupil zaplątał się w stalowy drut. Ten element „elektrycznego pastucha” ukryty był w zaroślach tuż przy skarpie. Porażenie okazało się dla czworonoga zabójcze. Właścicielka odruchowo spróbowała pomóc psu i również chwyciła drut. Doprowadziło to do tragicznych konsekwencji zdrowotnych – kobieta przestała oddychać, doszło do zatrzymania akcji serca i stanu śmierci klinicznej. Dodatkowo doznała głębokich, III i IV-stopniowych oparzeń, co biegli sklasyfikowali jako bezpośrednie zagrożenie życia.

Kobiecie, która wpadła do wody, pomóc próbował przebywający w pobliżu mężczyzna. Z powodu porażenia sam odniósł rozległe urazy mięśni. Biegli, badając sprawę, dokonali przerażającego odkrycia. Drut będący „pastuchem” znajdował się pod napięciem fazowym 230V, co wielokrotnie przekracza dopuszczalne normy bezpieczeństwa (zwykle to 12V).

Dzierżawca stawu odpiera zarzuty

Śledczy dowiedli, że instalację wykonał dzierżawca terenu wokół stawu. 23 kwietnia 2026 roku zgierska prokuratura postawiła mu formalne zarzuty. Mężczyzna jest oskarżony o stworzenie zagrożenia dla życia i doprowadzenie do poważnego uszczerbku na zdrowiu obu poszkodowanych osób. Zgodnie z kodeksem karnym, może mu grozić do trzech lat więzienia.

Podczas składania zeznań podejrzany stanowczo odrzucił oskarżenia prokuratury. Potwierdził jedynie fakt zainstalowania zabezpieczenia z drutu rok przed tragedią, ale przekonywał śledczych, że wówczas zasilał je prądem o napięciu zaledwie 12V.

Sonda
Umiesz udzielić pierwszej pomocy?
Basia zmarła bo pielęgniarka pomyliła lek. Będzie ponowny proces.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki