Dramatyczny wypadek podczas spaceru z psem
Zgierska Prokuratura Rejonowa podjęła kroki prawne w sprawie wstrząsającego incydentu z 2 maja 2025 roku. Dzierżawca zbiornika wodnego w Cesarkach pod Strykowem odpowie za umyślne narażenie ludzi na niebezpieczeństwo utraty życia. Ciążą na nim także zarzuty nieumyślnego doprowadzenia do uszczerbku na zdrowiu. Do dramatu doszło, gdy pies zaplątał się w ogrodzenie, które zamiast standardowych 12V zasilane było prądem o napięciu aż 230V. Na ratunek zwierzęciu ruszyli kobieta oraz inny świadek zdarzenia.
Tragedia rozegrała się podczas przechadzki ze zwierzęciem. Kobieta szła w okolicach stawu znajdującego się przy lokalnym kompleksie wypoczynkowym, kiedy jej pupil zaplątał się w stalowy drut. Ten element „elektrycznego pastucha” ukryty był w zaroślach tuż przy skarpie. Porażenie okazało się dla czworonoga zabójcze. Właścicielka odruchowo spróbowała pomóc psu i również chwyciła drut. Doprowadziło to do tragicznych konsekwencji zdrowotnych – kobieta przestała oddychać, doszło do zatrzymania akcji serca i stanu śmierci klinicznej. Dodatkowo doznała głębokich, III i IV-stopniowych oparzeń, co biegli sklasyfikowali jako bezpośrednie zagrożenie życia.
Kobiecie, która wpadła do wody, pomóc próbował przebywający w pobliżu mężczyzna. Z powodu porażenia sam odniósł rozległe urazy mięśni. Biegli, badając sprawę, dokonali przerażającego odkrycia. Drut będący „pastuchem” znajdował się pod napięciem fazowym 230V, co wielokrotnie przekracza dopuszczalne normy bezpieczeństwa (zwykle to 12V).
Polecany artykuł:
Dzierżawca stawu odpiera zarzuty
Śledczy dowiedli, że instalację wykonał dzierżawca terenu wokół stawu. 23 kwietnia 2026 roku zgierska prokuratura postawiła mu formalne zarzuty. Mężczyzna jest oskarżony o stworzenie zagrożenia dla życia i doprowadzenie do poważnego uszczerbku na zdrowiu obu poszkodowanych osób. Zgodnie z kodeksem karnym, może mu grozić do trzech lat więzienia.
Podczas składania zeznań podejrzany stanowczo odrzucił oskarżenia prokuratury. Potwierdził jedynie fakt zainstalowania zabezpieczenia z drutu rok przed tragedią, ale przekonywał śledczych, że wówczas zasilał je prądem o napięciu zaledwie 12V.